NA PYTANIA ODPOWIADA RAFAŁ KRASA - WOKALISTA ZESPOŁU TRANSMISSION

Rafała twórczość znam już trochę czasu, gdyż natknąłem się na jego ciekawy głos już w ASSTELLYTE, który był wyłącznie jego dzieckiem. Tym razem miałem możliwość posłuchać jego nowego tworu, współdzielonego życiem zespołów QUASIMODO i ASSTELLYTE, tak powstał TRANSMISSION i jego ep-ka Praise And Love. Tak Strzyżów połączył się z Lublinem i przyznam, że wyszła z tego smaczna płytka.

METAL.PL: Wiem, że Twe początki grania zaczęły się wcześniej niż w TRANSMISSION, opowiedz nam coś o ASSTELLYTE?

RAFAŁ: Asstellyte to był mój całkiem prywatny projekt, w którym sam sobie śpiewałem i grałem. Przyniósł mi sporo satysfakcji bo był to początek mojej przygody z muzyką i wszystko co robiłem było dla mnie czymś nowym. W trakcie prac nad płytą DeathMare zdobyłem sporo doświadczenia w pracy studyjnej, potem jednak wynikło kilka koncertów, którymi zajmowałem się całkowicie sam. Wówczas życie nauczyło mnie, co to scena i jak wiele trzeba umieć i wiedzieć, żeby móc bez wstydu pojawić się przed publicznością. A było kilka porażek...

METAL.PL: Co dalej z ASSTELLYTE? Będziesz kontynuował pracę, czy może zawieszasz ją?

RAFAŁ: Trochę podrosłem i nie potrzebuję już etykiety, aby pisać i nagrywać, więc robię piosenki dla własnej satysfakcji bez przypinania nazwy projektu. Asstellyte poszło w odstawkę i nie wiem czy kiedykolwiek ta sprawa się obudzi. A swoją drogą jest kilka osób, które dopominają się o więcej piosenek - dostają moje najnowsze nagrania, teraz już bez komercji, bez reklamy i całkowicie bez tej sztuczności, która otaczała cały projekt.

METAL.PL: Dobrze, a jak właściwie doszło do zainteresowania się z Twojej strony Transmission? Co sprawiło, ze tak dobrze znalazłeś się w tym zespole?

RAFAŁ: Napisał do mnie klawiszowiec, potem dostałem ich mp3... Były to nagrania garażowe i ciężko było cokolwiek powiedzieć. Słuchałem tych 3 piosenek, słuchałem i szybko je polubiłem. Potem przysłali mi jeszcze kilkanaście nagrań instrumentalnych i równie szybko okazało się, że kulą u nogi tego zespołu jest jakość nagrań. Tak sobie wyobraziłem nagrania Rammsteina w takiej jakości i natychmiast zrozumiałem, że chłopaki ze Strzyżowa reprezentują sobą bardzo wiele. Skusiłem się i pojechałem do nich. Na żywo dali mi taką próbę, że aż mnie zatkało. Wiesz, góry, spokojne miasteczko, rzeczki, soczysta trawka, a tuż obok garaż i kilkaset watt świetnej muzyki. Na prawdę wtedy mnie porwało. Bracia Galejowie grają ze sobą już bardzo długo, nie wiele krócej współpracują z resztą zespołu, potrafią dać z siebie wiele. Zabrałem do domu całe swoje pozytywne zdziwienie i szybko zacząłem robić wokale. Potem jeszcze kilka spotkań, trochę alkoholu, sprzeczki, kłótnie, no i teraz rozumiemy się bez słów. Mogę powiedzieć, że to podwójny cud: raz, że udało nam się na siebie natrafić, a dwa, że mamy lepsze stosunki niż niejeden zespół działający na konwencjonalnych zasadach.

METAL.PL: Nagraliście ep-kę Praise And Love, co byś chciał o niej powiedzieć, o przygotowaniach do niej, o tym, co chcesz nią przekazać? O całej atmosferze, która panowała przy tworzeniu jej.

RAFAŁ: Ta EP-ka to przede wszystkim nasz oficjalny wstęp na polską scenę muzyczną. Od tych nagrań zaczęliśmy pierwszy rozdział i ustaliliśmy wiele rzeczy, o których przed przystąpieniem do pracy nie mieliśmy pojęcia. Wiemy już jak nagrywać, wiemy też kto i kiedy musi móc powiedzieć, kogo trzeba słuchać. Okazało się kto jest specjalistą i w jakiej dziedzinie. Praca odbywała się częściowo w Lublinie, częściowo w Strzyżowie. Najpierw tam powstały wszystkie partie instrumentalne, potem ja nagrałem w Lublinie wokale i wszystko poszło z powrotem do Strzyżowa. Pod koniec okazało się, że jest problem z gitarami i na prędko nagraliśmy je w Lublinie. Potem szybkie mixy i nagrania wyglądają tak jak wyglądają. Dziś zrobilibyśmy to lepiej, ale czasu nie da się cofnąć. W trakcie moich wyjazdów do miasta Transmission, dużo czasu spędzaliśmy razem, wiele godzin przegadaliśmy. Ale przede wszystkim używaliśmy życia. Było na prawdę wiele zabawy i przyjemności. Często zapominaliśmy o graniu. I przez to może nasze nagrania nie są najlepsze, ale nie to przecież jest najważniejsze. Grunt, że poznaliśmy się wtedy doskonale i właśnie dzięki temu jest dzisiaj w składzie tak dobrze.

METAL.PL: Możesz mi wyjawić, kto był tym tajemniczym głosem kobiecym?

RAFAŁ: Jasne. Otóż była to moja siostra, młodsza siostra. Nieźle jej wyszło jak na pierwszy raz, nie?

METAL.PL: Przyznam wyszło Jej ciekawie i nie puszczaj jej od mikrofonu, byłaby dobrym wsparciem na następną płytę. Powiedz mi, planujecie zainteresować tym materiałem jakąś wytwórnię, czy chcecie własnym sumptem ją rozprowadzać?

RAFAŁ: Już jej zapowiedziałem, że to nie jest jej ostatni raz. Ma chyba dość ciekawą barwę, warto w nią zainwestować i popracować nad kilkoma aspektami, ale mam nadzieję, że nie będzie najgorzej. Co do nagrań - wstępnie postaramy się wszystko zrobić sami. Uzgodniliśmy, że wytwórnia zabrałaby nam wszystko, z czego moglibyśmy zarobić, a chcieliśmy z muzyki się utrzymywać. Oczywiście dobrą ofertą nie pogardzimy, ale nie byłaby przyjęta z owacją, trzeba by to dobrze roważyć. Taka decyzja może zniszczyć każdy zespół, choćby najlepszy, więc szkoda byłoby tak łatwo oddać się w ręce wroga... Będzie sprzedawana na www, ewentualnie rozprowadzana do sklepów, ale to daleki plan.

METAL.PL: Jakie są Twoje fascynacje muzyczne?

RAFAŁ: Muzycznie nie znam ograniczeń, za to wokalnie jestem niezwykle ograniczony. Nauczycielem dla mnie jest Fernando Ribeiro z Moonspell. Drugim wzorcem Peter Steele, choć od niego ciężko się uczyć, on wiele zawdzięcza swojemu wrodzonemu talentowi i poczuciu piękna. Kiedyś ceniłem też Tilla, ale po odsłuchaniu nagrania koncertowego poczułem się oszukany i już w niego nie wierzę. Muzycznie, owszem, Rammstein, ale z pewnością w cieniu Type O'Negative, Moonspell. A dalej Pradasie Lost z Tiamatem, choć szczerze powiedziawszy, 2 ostatnie płyty Tiamatu nie są już tak piękne i chyba tylko wokal pozostał pewnym wzorcem. Nie znoszę za to polskiego gotyku z damskimi wokalami. Wycie, skomlenie, marny styl, marny warsztat. Sam nie jestem doskonały, uczę się od najlepszych, ale ujarzmić niski głos Peterowi jest dużo trudniej niż zawyć w stylu Artrosis. Akurat ten zespół cenię ich za pewnego rodzaju sukces, jednak nie za muzykę. Zresztą to ta sama beczka, co kobieta, która musiała sobie zmienić imię i nazwisko, aby stać się kimś... A mówię o tym przez pryzmat np. Agnieszki Chylińskiej, świetnej wokalistki i show-womanki... nawet nie ma określenia na tak żywiołową kobietę... haha.

METAL.PL: Nie wiem czy nie zaszokuje Cię moje porównanie Waszej płyty do Theatre Of Tragedy, The Fields Of The Nephilim, Rammstein i na siłę znajdowanie w niej Depeche Mode. A coś mi buczało w głowie o Moonspell.

RAFAŁ: Porównałeś nas do samych najlepszych, dla mnie to wielki komplement. Dzięki.

METAL.PL: A co poza muzyką robisz w życiu, czym się interesujesz, jak spędzasz wolny czas?

RAFAŁ: Jak mam trochę wolnego czasu to lubię być sam lub z moją piękną kobietą. Zdarza mi się upijać, palić, nie lubię ludzi i towarzystwa. Lubię każdy inny stan inny niż trzeźwość, tylko wtedy przychodzą mi do głowy całkiem wolne od rzeczywistości pomysły, niewyobrażalne dla innych. I są to przede wszystkim pomysły na wokal, muzykę, która znaczy dla mnie bardzo wiele. Uwielbiam uciechy, lenistwo, sex, kobiety, różnego rodzaju strach. Mam straszny lęk wysokości, lubię poddawać się takim lękom. Uwielbiam nocne widoki z dachów. Kocham leżeć na zielonej trawie, w piękny, bezchmurny dzień...strasznie się rozmarzyłem... Na co dzień pracuję jako operator kamery w lokalnej telewizji i wreszcie zaczynam na poważnie studia, bo już trochę czasu straciłem...

METAL.PL: Koncert, który wspominasz najlepiej z powodu dobrej widowni i organizatora i wpadka, która najbardziej Cię wkurzyła?

RAFAŁ: Najlepiej wspominam występ na śląsku, w Rudzie śląskiej. Co dziwne był to koncert, do którego byliśmy najsłabiej przygotowani. Ja nie miałem ułożonych partii do żadnej z piosenek, improwizowałem jak tylko mogłem. Jednak publiczność pokazała, że bardzo nas polubiła. Bawili się świetnie, niektórzy rozmawiali z nami po występie. Było nam wtedy na prawdę przyjemnie. Całkiem inaczej stało się na koncercie... w Strzyżowie. Pojawił się tam jakiś kretyn, niespełniony barman, który opowiadał, że jest realizatorem i opowiadał jakieś niesamowite historie. Człowiek ten uznał, że instrukcja obsługi stołu to dokument, który pozwala mu na pomiatanie każdym i wszystkim... Prawie doszło do odwołania koncertu. Na szczęście znalazł się ktoś, który umiał obsłużyć cyfrowy stół, wykonał dokładnie to, o co prosiliśmy, zdołaliśmy to jakoś ustawić. Byłem wtedy bardzo wściekły, facet zepsuł mi cały występ, popadłem w zły nastrój. Mam nadzieję, że nie trafię więcej na kogoś takiego. Pamiętam, że wszystkich wtedy wkurzył i doprowadziło to do kłótni między nami. Teraz jesteśmy już mądrzejsi, rozmawialiśmy o tym, nie damy się doprowadzić do takiego stanu.

METAL.PL: Z jakimi zespołami chciałbyś zagrać wspólną trasę koncertową?

RAFAŁ: Bardzo chciałbym poznać Fernando, więc Moonspell. Wówczas byłoby to dla mnie czymś więcej niż tylko trasą koncertową. Podobnie świetnie byłoby mieć możliwość kilku spotkań a Peterem z Type O'Negative, choć z tego, co słyszałem, jest to człowiek trudny w komunikacji. Poza spotkaniami z tymi ludźmi, cudownie byłoby zagrać dla ich fanów, dla tych, którzy cenią nasze wzorce. Ale jest to jeden wielki i praktycznie nierealny sen. Pięknie jest śnić o tak pięknych rzeczach... i znowu się rozmarzyłem. Bardzo przyjemnie móc tak beztrosko rozmawiać o abstrakcji...

METAL.PL: A z polskiej sceny muzycznej, jaki zespół wpadł Ci w ucho, jaki zespół wydaje się wart uwagi muzycznie i koncertowo?

RAFAŁ: Staram się omijać polską scenę. Vader omijał, pojechał stąd i zrobił coś na prawdę dobrego. Gdybym dobrze przysłuchiwał się rodzimym wykonawcom, stałbym się taki, jak oni, nie wnosiłbym nic nowego, więc wolę ich wszystkich omijać. Wiem o istnieniu wielu zespołów, nawet mogę coś na ich temat powiedzieć, ale nie traktuję ich jak idoli. Grają, niech grają, na lokalne warunki to wystarczy. Ale staram się przynajmniej aspirować nieco wyżej, a do tego prowadzi już inna droga. Ciężko jednak ominąć jedyną na świecie kobietę z jajami, choć Agnieszka w trochę wręcz niesmaczny sposób przesadza z bluźnierstwami - ani to ładne, ani mocne - codzienność, każdy bluźni. Za to ma głos, myśl, poczucie melodii i ma w swoim dorobku kilka świetnych nagrań. Więc pewnie z nią.

METAL.PL: I tak zmierzamy do końca, co chciałbyś dodać od siebie. Kogo chciałbyś pozdrowić i co przekazać naszym czytelnikom?

RAFAŁ: Nie będę pozdrawiał nikogo, bo byłoby to nieszczere. Wszystkich, których kocham spotykam codziennie i wiedzą, co czuję. Waszym czytelnikom mogę tylko wyłożyć prawdę o serwisie Metal.pl, że bardzo fajnie z Wami się współpracuje, szybko, konkretnie i bez dziwnych barier jak tworzą inne najbardziej znane serwisy w Polsce. Wszystkim życzę takich instytucji na drodze życia i zapraszam do nas, na stronę - wpadajcie czasem jak już przypomni się Wam o istnieniu Transmission. Tobie dziękuję bardzo za wywiad, miło było się rozmarzyć...

METAL.PL: To podaj jeszcze na koniec adres strony internetowej.

RAFAŁ: Z przyjemnością: www.transmission.prv.pl, lub jeśli ktoś będzie chciał podać komuś przez telefon ten adres to dostać można się tam też przez www.141.w.pl.

METAL.PL: Dziękuję Rafale za wywiad i życzę Wam "All the best" w drodze do celu, który wyznaczył sobie TRANSMISSION.

RAFAŁ: Dzięki wielkie!


Wywiad na wyłączność dla serwisu METAL.PL przeprowadził Mariusz 'Mag' Glosa

Zdjęcie uzyskane dzięki zgodzie i uprzejmości zespołu Transmission. Dziękujemy.





Chcesz o tym pogadac? Kukaj na: Forum.Metal.pl

wywiad:  Rozmowa z Rafałem Krasą
zespół:  Transmission
autor:  Mariusz "Mag" Glosa

recenzje albumów tego wykonawcy:
"Praise And Love"
"Loss"
"Messiah Of Tonight"

zobacz inne wywiady tego autora


©1999-2008 Metal.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody portalu lub autora zabronione!