Na pytania Metal.pl odpowiadał Marek "Mark" - odpowiedzialny za gitarę, syntezatory i sample w zespole Pandemonium.


Jakiś czas temu wsłuchiwałem się w płytę "The Zonei" zespołu Pandemonium, która jest dla mnie pomimo upływu czasu pozycją nader ciekawą, obfitującą w bardzo specyficzne i mocno wpadające w ucho elementy. Tym bardziej, że twórczość Pandemonium znam począwszy od "Devilri". Skorzystałem z okazji kontaktu e-mailowego i tak powstał ten wywiad. Zapraszam do zapoznania się z tym, co przekazał nam Mark.

Mag: Była jesień 1989 roku, narodził się Pandemonium, jak właściwie powstał zamysł na taki niepowtarzalny zespół?

Mark: Witam Cię Mariuszu! To było wieki temu, ja byłem wtedy szczawikiem i zupełnie nie słuchałem metalu:), ale historia była prosta - Paul zafascynowany twórczością Bathorego, Samaela, Celtic Frost czy Venom wziął do ręki wiosło i zaczął pogrywać z kumplem Peterem vel Żubrem, perkusistą. Ten rodzaj muzyki zaczął się dopiero kształtować na świecie, a wielkie metalowe bum nastąpiło kilka lat potem. Tak, więc rok później do duetu dołączył basista Simon i zespół w sali prób zarejestrował swoja pierwszą demówkę. Simon był również projektantem logo Pandemonium, które w tej samej formie istnieje do dzisiaj. Fenomen zespołu polegał na tym, że w Polsce podobnie grające kapele nie istniały albo tkwiły w głębokim undergroundzie, a gdzieś w mrocznych duszach metalowej braci istniała potrzeba na taką muzykę - wolną, ciężka i mroczną.

Mag: Powiedz mi, jak myślisz, dlaczego "Devilri" zarejestrowane zimą 1992 roku, stało się tak wiekopomnym dziełem dla tylu słuchaczy, rynek chłonął tysiącami? Poza tym w 2000 roku pojawiła się na rynku reedycja "Devilri/The Ancient Catatonia", powiedz mi, kto był pomysłodawcą tej reedycji?

Mark: Devilri to przede wszystkim oryginalność, przełom i klimat, który wyznaczył dalszą ścieżkę zespołu, Pandemonium grało dziesiątki koncertów w całej Polsce zjednując sobie ogromne rzesze fanów, a materiał zawarty na Devilri do dziś uznawany jest za kultowy. Wiele lat później dzięki mnóstwu listów od fanów z prośbami Pandemonium ponownie wydało album z materiałem z dwóch pierwszych płyt. Sam posiadam jeszcze przez sentyment "zamęczone" kasety z "Devilri" i "Ancient Catatonia". Normalna rzecz, że ludzie chcieli posłuchać starego materiału w lepszym wydaniu i lepszym brzmieniu na płycie CD.

Mag: Ś.p. Peter zwany Żubrem to osoba, która przez wiele lat była odpowiedzialna za zastój sceniczny pod nazwą Pandemonium. Powiedz mi, co spowodowało, że w trakcie sesji "The Ancient Catatonia" pokłóciliście się, a po pamiętnej Metalmanii, Peter odszedł? Jaka była przyczyna tego, że przez wiele lat nie rozmawialiście na temat powrotu pod nazwą Pandemonium?

Mark: To pytanie skierowane do Pawła, a sprawa była wielokrotnie wyjaśniana. Kłótnie w zespołach i nieporozumienia zdarzają się, wtedy jednak Żuber w tajemnicy przed resztą składu złożył w Urzędzie Patentowym wniosek o zastrzeżenie nazwy Pandemonium. Mimo, że przed śmiercią Żuber pogodził się z Paulem wszystko wyglądało na to, że nazwa Pandemonium przepadła bezpowrotnie.

Mag: Po zastrzeżeniu przez Petera nazwy i logo Pandemonium zaczęliście działać pod nazwą Domain. Czemu akurat wybraliście taką nazwę?

Mark: Zespół, aby istnieć dalej musiał sobie jakoś poradzić z tym problemem. Nigdy nie pytałem Paula, dlaczego akurat Domain (Królestwo)? Mogę jedynie snuć przypuszczenia, że ma to związek z numerem z "Devilri" - "Sunless Domain". W każdym razie, aby rozwiązać wszelkie wątpliwości fanów, że Domain to nowe wcielenie tego samego zespołu, następne wydawnictwo już pod nowym szyldem nosiło tytuł "Pandemonium". Dla fanów było to oczywiste, że idąc na koncert Domain myślą o Pandemonium - muzycznie był to ten sam zespół. Jednak wytwórnie miały nieco odmienne zdanie...

Mag: Twórczość Pandemonium i Domain w zestawieniu przedstawia się następująco: "Reh Tape" (1990), "Devilri" (1992), "The Ancient Catatonia" (1993), "Pandemonium" (1995), "From Oblivion" (1999), "Gat Etemmi" (2002) i "The Zonei" (2004). Chciałbym abyś opowiedział nam trochę o każdej z tych płyt, podzielił się z nami swoimi odczuciami względem nich, jakie utwory zwracają najbardziej Twoją uwagę. Co byś zmienił w poszczególnych produkcjach? Czy na Waszym nowym dziecku "The Zonei" według Ciebie jest wszystko, co chcieliście zaprezentować słuchaczom? Prosiłbym Cię o zinterpretowanie tytułu i przedstawienie czy też przybliżenie naszym czytelnikom wizji zawartej na tym piekielnie dobrym krążku.

Mark: Pomińmy demówkę, jako że zawarte tam numery znalazły się na późniejszych wydawnictwach - interesujący jest jednak fakt nagrania coveru grupy Samael "Into the Pentagram". Fascynacja Samaelem była u Pawła widoczna od samego początku i jest tak aż do dzisiaj, niektórzy uważają, że muzyczne ewolucje obu kapel przebiegały bardzo podobnie, choć nie ma tu mowy o jakimś naśladownictwie. Osobiście dla mnie "Devilri" i "Ancient Catatonia" to jedna całość. Albumy te mają bardzo podobny klimat, surowy, ale potężny, momentami bardzo nastrojowy jak w "Winter". O sukcesie tych wydawnictw zadecydowały tak sztandarowe i kultowe numery jak "Hagia Sophia", "Devilri", "Memories" czy "Unholy Existence". Te kawałki mają niesamowity power i uwierz mi, grane nawet dzisiaj powodują niezły kocioł pod sceną. Dawno temu jeszcze, jako fan na koncercie czekałem tylko na pierwsze dźwięki "Hagia Sophia" a potem było już prawdziwe piekło. Kolejną płytą nagraną pod szyldem Domain jest "Pandemonium" - jest to nieco dziwny album, jakby przystanek przed kolejnym krokiem w historii zespołu. Nic odkrywczego się na nim nie dzieje, ale był to pierwszy album po zmianie nazwy. Później nastąpiły zmiany personalne, Paweł zdawał sobie sprawę, że należy iść dalej swoją ścieżką, aby istnieć i tak po 4 latach powstał "...From Oblivion". To dobry, dojrzały album pełen ciekawych rozwiązań i patentów, choć cały czas czuć w nim ducha starego Pandemonium. Moje ulubione kawałki to rozbudowany "Whispered In The Dark" i transowo-industrialny "Nar Mattaru". Jednocześnie słychać tutaj pierwsze eksperymenty z elektroniką. Kolejne wydawnictwo to "Gat Etemmi" i to jest już arcydzieło. Sumeryjskie legendy o krwawych demonach mają tu swoje odzwierciedlenie także w muzyce - tajemniczej, przestrzennej o głębokim potężnym brzmieniu. Paweł niewątpliwie wiedział, że należy iść w tym właśnie kierunku, rozwijać dotychczasowy styl o nowe symfoniczno-elektroniczne elementy. Jest to płyta bardzo urozmaicona, przemyślana, drapieżna i niepokojąca, co potęgują ciekawe intra wplecione pomiędzy właściwe kawałki. Trudno mi powiedzieć, które pozycje należą do moich ulubionych, bo każda z nich ma w sobie coś indywidualnego i magicznego. Sumeryjskie piekło kończy piękny, rozładowujący napięcie niczym katharsis "Yog Sothoth Dominion". Trudno sobie wyobrazić lepsze zakończenie tego koncept albumu. Na koncertach, jak zwykle dobrze sprawdzają się dynamiczne numery: "Ningiszida", "Gat Etemmi" czy "Dingir Xul". Jest to album genialny, choć brak jakiejkolwiek promocji spowodował, że nie dotarł on do większej ilości fanów metalu. Doszliśmy do ostatniego wydawnictwa "The Zonei", które jest kolejnym przełomem w dorobku Pandemonium. Nastąpiło wiele zmian zarówno personalnych, wydawniczych, jak i muzycznych. Okazało się, że nazwa Pandemonium nie ma właściciela - prawa do niej należące swego czasu do Żubra wygasły, co wykorzystał Paweł i zastrzegł ją w Urzędzie Patentowym. Ze starego składu pozostał Paul i Mike - basista. Dołączyłem ja przejmując drugą gitarę oraz wszelką elektronikę. "The Zonei" miało być kontynuacją "Gat Etemmi", a raczej podążaniem w obranym wtedy kierunku. Chcieliśmy nagrać materiał, który oparty na stylu i korzeniach starego Pandemonium sprzed lat wniósłby do metalu coś nowego korzystając z dobroci nowoczesnej techniki. Materiał powstał dosyć długo, przy tego typu przedsięwzięciach trzeba uważać by wykorzystując sample czy syntezatory nie stracić klimatu właściwego dla muzyki metalowej. Nie zawsze byłem zwolennikiem wykorzystywania elektroniki w muzyce metalowej, ale z czasem przekonałem się, że odpowiednie klawisze czy sample doskonale działają na wyobraźnię, a pracujące z nimi ciężkie gitary na emocje. Takie połączenie mamy na "The Zonei". Tytuł oznacza panteon siedmiu bogów przyporządkowanych siedmiu podstawowym gwiazdom ówczesnego mezopotamskiego świata. Teksty mają dla nas równie duże znaczenie, jak i muzyka i okazuje się, że można opowiadać o starożytnej mitologii używając bardzo nowoczesnych środków. Jest to płyta momentami transowa, dynamiczna, dosyć melodyjna, ale bardzo mroczna i niepokojąca. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że udało nam się osiągnąć taki klimat, choć brakło nam nieco czasu by poeksperymentować w studiu nad brzmieniem. Co do zawartości muzycznej są tam lekko industrialne, dynamiczne, zabarwione rytualnym rytmem numery jak "Maze Of The Rituals", "Dugga Nibiru" czy "Nebuchadenezzar". Jest też sporo orientalno-kosmicznych smaczków serwowanych m.in. w "The Spirit Apart" czy "Namtar The Wizard". W utworach napięcie tworzone jest stopniowo, by w odpowiednim momencie eksplodować z całą siłą - wokal Pawła od potężnego growlingu zmienia się przechodząc w zachrypnięty szept czy przesterowane inwokacje. Są też numery w starym, ukształtowanym przez lata stylu jak np. "Phantom Necrolord". Na sam koniec nieco ambientowego horroru usłyszymy w "The Master Of The Plague", a rozładowanie napięcia następuje w melodyjnym "Desert Of The Souls", gdzie pianino z przestrzenną gitarą koi duszę zmęczoną pobytem w sumeryjskim piekle;-)

Mag: Wasze korzenie to Pandemonium i Domain, co je różni, co je łączy? Jakie znajdujesz w nich zalety i wady? Powiedz mi też, co znaczy dla Ciebie TRINITY umieszczone pod koniec biografii na Waszej stronie internetowej?

Mark: Muzycznie Pandemonium i Domain to ten sam zespół, którego siłą napędową od samego początku jest Paul. Różnica polega na fakcie zainteresowania nazwą - Pandemonium w latach 90' było znane w całej Polsce i na Zachodzie. Ułatwiało to podpisywanie kontraktów z wytwórniami. Nie ma, co ukrywać, że ludzie żywiej reagują na nazwę Pandemonium niż Domain. Czemu Trinity? Pomyślałem sobie, że Pandemonium nagrało pierwszy materiał w składzie trzyosobowym i po reaktywacji również zespół tworzą 3 osoby. Okazuje się, że taka ilość członków zespołu sprawia, że materiał jest bardziej spójny i potrzeba mniej kompromisów przy jego tworzeniu. Nie zmienia to faktu, że być może do nagrywania kolejnego materiału zaprosimy jakąś osobę.

Mag: "The Zonei" nagraliście w studio Serakos pod okiem Roberta Srzednickiego i Magdy Srzednickiej, właścicieli studia, realizatorów i współ producentów płyty "The Zonei". Skądinąd dobrze śledzący Wasze poczynania wiedzą, że Robert udzielał się na klawiszach na płycie Domain zatytułowanej "Gat Etemmi". Powiedz mi, jak przebiegała współpraca w studio, ile czasu trwała realizacja materiału? Dlaczego wybraliście studio Serakos?

Mark: Robert z Magdą są profesjonalistami sprawdzającymi się przy realizacji wielu gatunków muzyki. W to, co robią wkładają dużo serca i pracy i tak też było tym razem, mają cholernie dobrą intuicję, jeśli chodzi o aranże czy dodawanie różnych smaczków. Nie obyło się jednak bez problemów, Trzy sesje w studiu musieliśmy przełożyć, bo jakiś matoł w tym samym budynku bardzo skutecznie uszkadzał instalacje elektryczne. W sumie w studiu pracowaliśmy w weekendy korzystając z przygotowanych w domu podkładów, sampli, bitów perkusyjnych. Czasu mieliśmy niemal na styk, a szkoda, bo można było więcej poeksperymentować przy miksach, nabrać dystansu do wyniku naszej pracy i ewentualnie "dopieścić" materiał.

Mag: Jesteśmy sporą chwilę po premierze "The Zonei", z jakim odbiorem spotkała się płyta ze strony mediów i samych słuchaczy?

Mark: W większości wypadków zebraliśmy bardzo pozytywne recenzje, dostajemy też dużo listów od fanów z gratulacjami nowego materiału, są wśród nich ludzie, którzy pierwszy raz spotkali się z muzyką Pandemonium. Liczyliśmy się z faktem, że nie we wszystkich gusta "The Zonei" może trafić i pewnie są osoby, które spodziewały się powtórki z "Devilri". Nie możemy jednak stać w miejscu i powielać starych pomysłów, jeśli będzie następny materiał to na pewno pójdziemy dalej tą drogą, być może korzystając z usług "żywego" perkusisty. Trasa koncertowa z Behemoth i Frontside pokazała, że starzy fani pamiętają Pandemonium i potrafią szaleć pod sceną, jak za dawnych lat. Słyszeliśmy również głosy aprobaty od wielu młodszych metal maniaków dla których Pandemonium jest nowym, interesującym zjawiskiem.

Mag: Patrzę tak na dyskografię Pandemonium i Domain i dochodzę do wniosku, że prawie każda nagrywana produkcja była pod innym szyldem wydawniczym: Carnage Records ("Devilri"), Baron Records ("The Ancient Catatonia"), Morbid Noizz Records ("Pandemonium"), wyjątkiem jest Apocalypse Records ("From Oblivion" i "Gat Etemmi") i ostatni Wasz kontrakt z Mystic Production ("The Zonei"). Która z tych firm, aż do płyty "Gat Etemmi" wywiązywała się najlepiej z umów, promocji, a jak to teraz przedstawia się z Mystic Production?

Mark: Cześć z tych wytwórni już nie istnieje, o Apocalypse Records nie mogę powiedzieć wiele dobrego ze względu na tragiczną promocję świetnej płyty "Gat Etemmi". Mystic Production to profesjonaliści pełną gębą zarówno, jeśli chodzi o promocję płyty jak i organizowanie tras koncertowych. Wszystko było zrealizowane doskonale, a o wytwórni Michała Wardzały można mówić jedynie w samych superlatywach. Życzę wszystkim kapelom takich wydawców.

Mag: Podpisaliście umowę z Mystic Production, to umowa tylko na "The Zonei" czy też na więcej płyt?

Mark: Na "The Zonei'. Co będzie dalej - czas pokaże.

Mag: Kolejnym niecnym występkiem z mojej strony będzie pytanie o to, co myślisz o: Paulu, Mike'u i o samym sobie. Przedstaw naszym czytelnikom Wasze osoby, inspiracje, zainteresowania.

Mark: No, to teraz im wygarnę, hehe. To świetni muzycy i wspaniali koledzy. Jesteśmy już dużymi chłopcami;) i coraz trudniej znaleźć czas na inne rzeczy niż praca zawodowa. Paul się zajmuje grafiką i poligrafią w jednej firmie, a Mike czuwa nad tym by piwko w kieleckim browarze dobrze się warzyło. Ja zawodowo jestem informatykiem i webmasterem. Obecnie każdy z nas mieszka i pracuje w innym mieście, więc widujemy się względnie rzadko. Paul i Mike to zapaleni wędkarze - bez względu na pogodę czy porę roku potrafią jechać pół Polski nad jakieś zadupie i moczyć kije w jeziorku, często zresztą bardzo skutecznie. Kiedy czas pozwala rozpijamy się w łódzkich lokalach albo na bardziej kameralnych imprezach. Muzyczne fascynacje mamy podobne, co dobrze wpływa na tworzony przez nas materiał, nie zawsze jest to akurat metal, lubimy muzykę filmową i każdą inną, która potrafi nas inspirować.

Mag: Zapewne przez wiele lat nasłuchałeś się tysięcy płyt, jak przedstawia się Twoje top ten metalowych kapel? Jakie z polskich zespołów zwracają Twoją uwagę?

Mark: Muszę przyznać, że ostatnio gubię się nieco na rynku muzycznym. W ciągu kilkunastu lat powstało setki, tysiące kapel lepszych lub gorszych i mam coraz mniej czasu by śledzić poczynania wszystkich. Słucham wielu kapel i nie jestem w stanie wymienić ich wszystkich, więc wspomnę tylko o paru ulubionych. Pierwszą deathmetalową kapelą, jaką usłyszałem był zespół Death z nieśmiertelnym "Zombie Ritual", od tego czasu jestem fanem tej kapeli i nie mogę przeboleć, że odszedł taki geniusz, jak Chuck Schuldiner, jako gitarzysta jest dla mnie wielką inspiracją. Uwielbiam mistrza horroru Kinga Diamonda oraz Mercyful Fate, mogę go słuchać w nieskończoność. Nie da się ukryć, że ogromnie cenię twórczość Samaela, ale także Opeth, Nightwish czy The Gathering. Spoza metalowych kręgów zasłuchuję się w dziełach Dead Can Dance, Anathemy i wielu innych. Jeśli chodzi o polski rynek to w tej chwili najbardziej interesuje mnie jak się potoczą losy Kata i Romana Kostrzewskiego. Jakoś trudno wyobrazić mi sobie ten zespół bez Romka, którego zawsze ceniłem za odwagę wypowiedzi i antyklerykalizm.

Mag: Dziękuję Mark za wywiad. Życzę Pandemonium setek koncertów;) i tysięcy sprzedanych płyt "The Zonei".

Mark: Również Ci dziękuję i głośnym Hail! pozdrawiam metalową brać. Do zobaczenia na koncertach.

Strona internetowa zespołu: www.pandemonium.metal.pl


Wywiad na wyłączność dla serwisu METAL.PL przeprowadził Mariusz 'Mag' Glosa





Chcesz o tym pogadac? Kukaj na: Forum.Metal.pl

wywiad:  Mark
zespół:  Pandemonium
autor:  Mariusz "Mag" Glosa

recenzje albumów tego wykonawcy:
"The Zonei"
"Hellspawn"

zobacz inne wywiady tego autora


©1999-2008 Metal.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody portalu lub autora zabronione!