Aż 11 lat przyszło nam czekać na trzeci krążek Moon – pobocznego projektu Cezara z Christ Agony. Przez ten czas drzewa urosły a rzeki zdążyły zmienić swój bieg, ale cierpliwość zdecydowanie się opłaciła, „Lucifer's Horns” to płyta zarejestrowana już nie przez studyjny projekt a pełnokrwisty zespół. O reaktywacji, nowym składzie i muzycznych zmianach opowiadał mi głównodowodzący!


Nehamod: Witaj Cezar, nie sposób zacząć tej rozmowy inaczej niż od pytania o powód, który sprawił, że zadecydowałeś o wskrzeszeniu Moon?

Cezar: AvE!!! Myślałem o nagraniu kolejnego albumu Moon już jakieś dwa lata temu, kiedy to powstały pierwsze szkice utworów… Co prawda w tamtym okresie byłem mocno zajęty z Christ Agony, ale nie przeszkadzało mi to aby nagrywać w domowym studio utwory, które miały stanowić bazę do nowej płyty Moon. Materiał zbierałem powoli nie spiesząc się, tak jakbym czekał tylko na odpowiedni moment... Wtedy to pojawiłem się w Lublinie i zacząłem szukać ludzi do współpracy. Wszystko odbywało się etapami, bo nie chciałem robić niczego na siłę. Bywałem na próbach Soul Snatcher i w pewnym momencie zaproponowałem granie w Moon ich gitarzyście – Gonthiemu. Wtedy to cała sprawa Moon przybrała na sile i ruszyła do przodu...

Nehamod: Powroty mniej lub bardziej zapomnianych kapel to chwyt nie pierwszej już świeżości, cały czas jednak skuteczny. Polscy muzykanci zareagowali jednak na ten trend z niejakim opóźnieniem, czy dostrzegasz jakieś podobieństwa między reaktywacją Moon a np. Mastiphal? Czyżby bardziej doświadczeni Black metalowcy pragnęli przypomnieć się młodszej publiczności? A może pobudki są bardziej prozaiczne, jak sądzisz?

Cezar: Czas kiedy zadecydowałem się nagrać kolejny materiał pod szyldem Moon zbiegł się niejako z reaktywacją Mastiphal przez Flaurosa… Znamy się już od dawna, i od dłuższego już czasu jesteśmy w kontakcie… Zaskakujące w tej sytuacji jest to, że obaj postanowiliśmy podjąć decyzje o reaktywacji mniej więcej w tym samym czasie… Sam osobiście zachęcałem Flaurosa do tego aby powrócił z Mastiphal na scenę, bo bardzo lubiłem ten zespół ponad dekadę temu... Na wieść tego że nagrywam kolejny album Moon na jego twarzy pojawił się uśmiech aprobaty. Teraz Moon jest tuż przed premierą nowego albumu, a Mastiphal właśnie nagrywa... Słyszałem już próbki tego materiału i powiem Ci, że będzie to Mocna Rzecz!!!

Nehamod: Z drugiej strony, trudno oprzeć się wrażeniu, że pomimo upływu lat, Ty cały czas masz coś do przekazania słuchaczom metalu. Reaktywacja Moon nie umniejsza przecież dość prężnej działalności Christ Agony. Ile jeszcze w tym wszystkim jest czystej pasji a ile chłodnej kalkulacji i rzemiosła?

Cezar: Oczywiście przez cały ten czas Christ Agony funkcjonuje i są tylko chwile, w których nastaje cisza... Przede wszystkim gdyby nie moje umiłowanie muzyki metalowej – nic by z tego nie było… takim to sposobem jest właśnie wyrażanie własnych emocji i pasji, którą pielęgnuję już od dawna w reaktywacji Moon nie ma nic dziwnego, po prostu w obozie Christ Agony nastąpiła chwilowa przerwa, więc nie widziałem powodów dla których nie mógłbym nagrać nowej płyty z Moon. Szczególnie w sytuacji, kiedy to Reyash tak prężnie koncertuje z Vader... Z drugiej zaś strony nie zaniedbuje obowiązków Christ Agony. Obecnie przygotowujemy się do październikowej trasy z Decapitated i Hate, a na przełomie grudnia i stycznia planujemy wejść do studia aby nagrać nowy album...

Nehamod: Dochodząc jednak do meritum. Nowa płyta jest już gotowa i niebawem wejdzie na rynek. Opowiedz może o jej powstawaniu, ile czasu trwało komponowanie, gdzie album został zarejestrowany itd.

Cezar: Tak jak wspomniałem wcześniej – pierwsze szkice utworów, które znalazły się na „Lucifer’s Horns” zostały przeze mnie napisane już ponad dwa lata temu… jednak dopiero w Lublinie wraz z Gonthim prace nabrały tempa. Wspólnie aranżowaliśmy utwory przez dłuższy okres czasu aby w końcu zaprosić do współpracy Vizuna i Mścisława… Dopiero wtedy zaczęliśmy próby w całym składzie. Wiesz – materiał na nowym albumie Moon jest sprawą zespołową, dużo czasu spędziliśmy na próbach ćwicząc i doskonaląc te utwory. Muszę od razu nadmienić , że nie jestem jedynym kompozytorem materiału. Trzy songi, które weszły na album skomponował Gonthy, a Mścisław dopełniając dzieła napisał jeden utwór. Perkusję na ten album nagraliśmy w kwietniu w lubelskim Sinquest Studio pod okiem Arka „Malty” Malczewskiego, a całą resztę w maju w studio warszawskiej Progresji… Nad całością czuwał jako realizator Malta, także efekt końcowy uzyskany na nagraniach jest po części jego zasługą...

Nehamod: Powrót kapeli i wydanie „Lucifer's Horns” naturalnie musiało nieść ze sobą zmiany składu. Do kompanii przyjąłeś muzykantów znanych m.in. z formacji Abusiveness. Ciekawi mnie jednak to, na jakich prawach działają oni w Moon. Są to pomocnicy, współpracownicy? A może współtwórcy?

Cezar: Wspominałem już wcześniej , że nowy album Moon jest dziełem zespołowym, no i to że nie jestem jedynym kompozytorem utworów zawartych na płycie. Razem na próbach szlifowaliśmy ten materiał przed nagraniami. I właśnie to odróżnia tą płytę od poprzednich. Pierwsze płyty Moon były komponowane w domowych warunkach z myślą o projekcie studyjnym, bez karkołomnych i wielogodzinnych prób spędzonych na sali...

Nehamod: Skoro jesteśmy już przy kwestiach personalnych. Twoi nowi kompani kojarzeni są ze sceną lubelską, nie jest tajemnicą fakt, że i Ty stacjonujesz obecnie w tym mieście na wschodzie. Jak oceniasz lokalne piekiełko i jak żyje Ci się po azjatyckiej stronie Wisły? ;) Pytam, albowiem ja także zamieszkuję ów gród.

Cezar: No prawdę powiedziawszy gdyby nie moja egzystencja w Lublinie materiał ten być może nigdy nie zostałby nagrany z takim rozmachem… to właśnie fakt mojego pojawienia się w tym mieście dał mi możliwość nagrania tej płyty z całym składem. „Lucifer’s Horns” jest właśnie tego dowodem, że można realizować swoje marzenia, pomimo upływu lat. Moon praktycznie przez całą dekadę był uśpiony w mojej głowie, a teraz z niecierpliwością wszyscy oczekujemy premiery nowego wydawnictwa. Witching Hour zadbało o należytą promocję, więc niedługo spodziewamy się zajebistego wydania płyty w digipacku i wersji winylowej. Będzie dostępna także wersja limitowana z płyty z koszulką.

Nehamod: Zawartość muzyczna „Lucifer's Horns” prezentuje się naprawdę porządnie. Osobiście byłem jednak nieco zdziwiony tak wyraźnym konglomeratem elementów Black metalu z Death'em. Oczekiwałem raczej czegoś stricte black'owego... Skąd pomysł na taką konwencję?

Cezar: Taki był ogólny zamysł nowego wcielenia Moon, nie chciałem już na nowej płycie korzystać z instrumentów klawiszowych. Chciałem aby nowy materiał był bardziej „gitarowy”, przez co większą uwagę poświęciłem samemu brzmieniu. Już same aranżacje utworów skłaniały do tego aby oddać energię tkwiącą w muzyce... Pisząc ten materiał wiedzieliśmy , że instrumenty klawiszowe tylko by ten efekt przesłaniały. Przez to album jest moim zdaniem mocniejszy i ma większego kopa niż to co zostało nagrane na dwóch pierwszych płytach Moon... Samo nazewnictwo i szufladkowanie stylistyczne nie ma tu dla mnie żadnego znaczenia, bo tyleż jest opinii ilu odbiorców...

Nehamod: Na nowym materiale pojawiają się dwie kompozycje zaśpiewane po polsku. Dlaczego zdecydowałeś się na taki patent? Ostatnimi czasy tryumfy świeci Furia, śpiewająca tylko w rodzimym języku, niejako do korzeni sięgał również Behemoth, nie wspominając o innych mniej lub bardziej znanych formacjach. Nie przypominam sobie jednak innych kawałków Moon wykonanych w języku ojczystym. Należy to więc traktować jako nowe wyzwanie, czy też wpisanie się w pewien trend?

Cezar: To fakt iż wcześniej w Moon nie używałem ojczystego języka, ale nieprawdą jest to, że jakoby Moon wpisywałby się w jakiś trend… Wcześniej próbowałem w taki sposób wyrażać swe myśli w niektórych utworach Christ Agony… W pierwotnym zamyśle nowy album Moon miał być podzielony na dwie części, pierwsza część miała być w języku ojczystym, druga zaś po angielsku. Jednak zrezygnowałem z takiego pomysłu i w efekcie końcowym pozostały tylko dwa utwory, w których pozostał język polski. Pomysł był dość prosty - ze względu na napisane liryki na ten album i ich przekaz...

Nehamod: Przed premierą nowej płyty Wasza obecna wytwórnia (Witching Hour Productions) zadbała o reedycje dwóch pierwszych longplayów. Jak oceniasz tę dźwięki teraz, po upływie paru ładnych lat?

Cezar: Kontrakt z Bartem i jego Witching Hour to była znakomita okazja aby te dwa albumy przypomnieć… ich wcześniejszy nakład został wyprzedany, a ich wydanie w formie dwupłytowego wydawnictwa z takim rozmachem bardzo mi się spodobało. Była to znakomita okazja tym bardziej, że obie płyty zostały zremasterowane u Braci Wiesławskich w Hertz Studio, a „Satan’s Wept” zawiera dodatkowo utwór, który stanowił tylko bonus do japońskiego wydania tego materiału dekadę temu...

Nehamod: Kontynuując ten wątek, mógłbyś porównać poprzednie dokonania z nowym obliczem Moon? Jak mocno w twoich oczach zmienił się ten zespół? Nie tylko muzycznie ale także pod względem przekazu?

Cezar: Przez te wszystkie lata milczenia i nieobecności nic się nie zmieniło jeżeli chodzi o mój osobisty przekaz… co prawda muzycznie Moon 2010 AD to zespół mocniejszy, potężniejszy i o wiele bardziej brutalny, niż to co prezentował sobą jako projekt studyjny... Wcześniej więcej było miejsca na muzyczne pasaże klawiszowe, w dzisiejszym Moon nie ma o tym mowy… co prawda w utworze „Summoning of Natan”, który stanowi jakby wstęp do albumu, wykorzystaliśmy delikatne podkłady klawiszowe, jednak na całym albumie takowych już nie znajdziesz...

Nehamod: Masz już za sobą kilka koncertów zagranych pod szyldem Moon. Czy aktywność sceniczna oznacza, że można ten zespół traktować równorzędnie z Christ Agony? Czy też jest to cały czas projekt poboczny? Opowiedz także, jak wrażenia po tych występach.

Cezar: Nie wiem jak sprawa koncertów Moon będzie wyglądała w przyszłości. Na razie oczekujemy premiery nowego albumu, sam jestem ciekaw jaki będzie odzew na to wydawnictwo... co będzie w przyszłości to czas pokaże… Sam wiesz, że wszyscy z nas mają sporo innych rzeczy na głowie, także tych poza muzycznych. Ciężko to będzie zgrać w Czasie, aby pogodzić wszystko... ale uważam, że jeżeli naprawdę Metal jest Pasją – to znajdzie się także i czas. Materiał, który znalazł się na „Lucifer’s Horns” doskonale sprawdził się na koncertach ponad rok temu, kiedy to graliśmy w towarzystwie Azarath, Hell United i Neolith. Co prawda utwory te, w tamtym czasie jeszcze nie były takimi, jakimi są w wersji ostatecznej na albumie, ale i tak ukazywały swoją Moc.

Nehamod: Witching Hour Productions to wytwórnia zbierająca coraz więcej wartych uwagi kapel. Jak oceniasz tą inicjatywę Barta? Osobiście odnoszę wrażenie, że na polskim rynku brakowało takiej właśnie profesjonalnej a jednocześnie stricte metalowej stajni.

Cezar: Bardzo dobrze, że Bart w pełni profesjonalnie podchodzi do tematu i dźwignął polski metal... patrząc na jego szybki rozwój jestem dumny, że z Moon możemy stanowić część tego przedsięwzięcia... Obserwuję rozwój i widzę duży potencjał tej wytwórni.

Nehamod: Zostawiając na moment temat Moon. Christ Agony ma wystąpić niebawem na trasie razem z Hate i Decapitated. Jak nastroje przed tymi wojażami? Skład zapowiada się więcej niż obiecująco. Powrót ekipy Vogg'a to również niezła reklama, zapowiada się więc dobra frekwencja oraz duże oczekiwania. Po tylu latach zdzierania desek na wszelakich scenach czujesz jeszcze jakąś presję?

Cezar: No oczywiście... osobiście bardzo czekam na tą trasę… szczególnie, że gramy w tak doborowym towarzystwie… Tym bardziej cieszy mnie fakt, że Decapitated stanął na nogi po tak tragicznych wydarzeniach. Co do trasy to staram się przygotować zajebisty set koncertowy z wybranych specjalnie na tą okazję utworów… przygotowujemy także spore stoisko z płytami i koszulkami, także może w końcu będzie to profesjonalnie wyglądało z naszej strony – o ile uda nam się wszystko zrobić, gdyż do trasy już tylko miesiąc...

Nehamod: Zbliżamy się do końca tej rozmowy, zdradź więc może plany na przyszłość. Co teraz z Moon, kiedy możemy spodziewać się nowych, studyjnych wieści z obozu Christ Agony?

Cezar: Myślę, że na jesień przyszłego roku z Moon będę starał się zebrać materiał, który będzie stanowił kolejny album, choć jest jeszcze za wcześnie aby o tym rozprawiać... teraz chciałbym się skupić aby nowy album „Lucifer’s Horns” został dobrze wypromowany, zarówno w kraju jak i za granicą… Dlatego wspólnie z wytwórnią czynimy wszelkie kroki ku temu... Jeżeli chodzi o Christ Agony to studio nagraniowe mamy zarezerwowane na grudzień tego roku... Nowa płyta „Nocturn” powinna ukazać się na wiosnę przyszłego roku. Zaraz po trasie z Decapitated zabieram się za selekcję utworów, które znajdą się na tym albumie, gdyż materiału napisałem sporo a sam wybór utworów będzie trudny...

Nehamod: Dzięki za poświęcony czas, pozdrawiam!

Cezar: Dzięki za możliwość opowiedzenia w kilku słowach o nowym wydawnictwie Moon! Do zobaczenia na koncertach! AvE!!!


Wywiad na wyłączność serwisu Metal.pl przeprowadził Dominik [Nehamod].





Chcesz o tym pogadac? Kukaj na: Forum.Metal.pl

wywiad:  Cezar
zespół:  Moon
autor:  Dominik [Nehamod]

recenzje albumów tego wykonawcy:
"Voimasta Ja Kunniasta"
"Meren Re"
"The Antidote"
"Audio 136"
"Daemon's Heart"
"Kalpa Taru"
"Wolfheart"
"Floe"
"Irreligious"
"Koncert w Trójce 1991 - 2001"
"Inermis"
"Memorial"
"Under The Moonspell"
"Sin / Pecado"
"downWords"
"Integrated In The System Of Guilt"
"The Butterfly Effect"
"The Great Silver Eye"
"Under Satanae"
"Darkness And Hope"
"Night Eternal"

zobacz inne wywiady tego autora


©1999-2008 Metal.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody portalu lub autora zabronione!