Deathcaller to zespół, który niedawno zadebiutował płytą pt. "Incoming Annihilation" w naszym rodzimym kraju. Panowie prezentują nam połączenie death/thrash metalu, co jak wiadomo, nie jest zbyt popularne. O tym, dlaczego grają właśnie tak, a nie inaczej oraz o innych sprawach dotyczących tego bandu rozmawiałem z wokalistą i jednocześnie wioślarzem - Andym.


Vincent Asher: Jak to przeważnie bywa na początku wywiadu, gratuluję Wam wydania dobrego albumu. "Incoming Annihilation" to dobra rzecz. Jak długo przymierzaliście się do jego nagrania i jak to się stało, że nikt Was nie wydał, bo przecież w końcu sami to zrobiliście?

Andy: Witam! Dzięki bardzo, zawsze miło to słyszeć! Materiał na "Incoming Annihilation" powstawał dość długo, bo kilkanaście miesięcy. To głównie dlatego, że nie spieszyliśmy się z niczym. Kiedy pojawiały się pomysły wtedy pracowaliśmy nad materiałem. W moim odczuciu w naszym podziemiu dominują wytwórnie nastawione na Death/Black, które to co gramy mają w głębokim poważaniu... Oczywiście pewne propozycje były, ale warunki, jakie nam proponowano były nie do przyjęcia; jedna z zagranicznych firm chciała nawet żebyśmy sami pokryli połowę kosztów i odkupili od nich pewną ilość płyt do sprzedaży na koncertach - PARANOJA!

Vincent Asher: Wiem, że Deathcaller powstał z gruzów kapeli Intruder, gdzie grała większość z Was. Jak doszło do tego, że zniknęło jedno, a pojawiło się drugie? Czy może po prostu zmieniliście tylko nazwę?

Andy: Od dłuższego czasu nosiliśmy się z zamiarem zmiany nazwy, głównie dlatego, że nudziły nas zarzuty o "podszywanie się" pod Intrudera zza oceanu. W pewnym momencie mieliśmy kłopoty ze skompletowaniem składu, przez co nie mogliśmy grać koncertów i iść do przodu. Zdecydowaliśmy się wtedy zawiesić działalność. Gdy dołączył do nas nowy basista wystartowaliśmy już pod nową nazwą.

Vincent Asher: Dlaczego thrash/death? Myślę, że to mało popularny teraz styl. Lubicie tak właśnie grać, czy zwyczajnie kochacie tą muzę?

Andy: Hehe jedno i drugie! Kochamy tą muzykę i uwielbiamy ją grać! To jest tak, że nigdy nie zakładaliśmy z góry, co dokładnie chcemy grać, to po prostu siedzi w nas i tyle. Jeśli w metalu w ogóle można mówić o tym, że jakiś gatunek jest popularny bardziej niż inny to na pewno Thrash/Death nie ma najliczniejszego grona odbiorców. My jesteśmy zespołem podziemnym i choć ma to niewiele plusów to na pewno bardzo cenimy sobie pełną niezależność w tym, co robimy.

Vincent Asher: Istniejecie już od około 8 lat na polskiej podziemnej scenie. Co o niej sądzicie?

Andy: W moim odczuciu podziemie jest silnie rozdarte na obozy Black/Death i Heavy/Thrash. Gdzieś w zadufaniu fanów i muzyków przeświadczonych o wyższości ich uwielbionego gatunku zapominają, że dzieląc scenę przyczyniają się do jej upadku. Ja chętnie zobaczyłbym na jednym koncercie Iron Maiden i Morbid Angel. Niestety w naszym podziemiu zestawienie zespołów tak różnych stylistycznie na jednym koncercie jest rzadkością, co przekłada się na, z reguły, niską frekwencję.

Vincent Asher: Wracając do Waszego krążka. Nagrywaliście go w dwóch studiach, dlaczego?

Andy: Sesję opłacaliśmy z własnej kieszeni, więc chodziło o jak najlepsze efekty przy osiągalnych kosztach... Nagrywaliśmy w 2 studiach, część rzeczy robiliśmy sami w domu, a mastering już zupełnie gdzie indziej... Takie realia...

Vincent Asher: Nagranie tego albumu było dla Was dziewiczym doświadczeniem, czy może jednak już wcześniej robiliście "coś" w studiu? Jak Wam się razem pracowało przy tym nagraniu i ile czasu nad nim spędziliście?

Andy: Mieliśmy już okazję pracować w studio przy okazji różnych pobocznych projektów. Jesteśmy kumplami od lat, więc pracowało nam się bardzo dobrze! Ogólnie to sama praca w studiu zajęła kilkanaście dni... Niestety poza muzyką mamy jeszcze normalne życie gdzie musi być czas na pracę i studia toteż całość przeciągnęła się do około 3 miesięcy.

Vincent Asher: Skąd taki, a nie inny pomysł na okładkę. Zauważyłem, że to jedna ze scen z "Terminatora 2". To był Wasz pomysł, czy może gotowy projekt?

Andy: Hehe dokładnie tak, to scena z "Terminatora 2"! Chodziło o graficzne przedstawienie tytułu płyty. Pomysłów było dużo, ale jako maniak T2 uparłem się przy tym. Autorem okładki jest Szymek Wiśniewski, który robił też okładki m.in. dla zespołu Butelka.

Vincent Asher: A jak tam nowy materiał, jest już coś gotowe? Co z wydawcą? Macie kogoś na oku, czy raczej powtórzy się historia z "Incoming Annihilation"?

Andy: Z nowym materiałem podobnie jak z poprzednim nigdzie się nie spieszymy. Są już pewne pomysły, a nowe wciąż powstają. W moim odczuciu będzie to dojrzalszy materiał. A czy historia się powtórzy - czas pokaże.

Vincent Asher: Premiera "Incoming Annihilation" miała miejsce w 2007 roku, więc na pewno już koncertowaliście. Czy jakiś gig pozostawił po sobie niezapomniane wrażenia?

Andy: Dla mnie tak: był to nasz drugi koncert w nowym składzie (Gdynia w klubie Ucho, 28 lutego) i supportowaliśmy wtedy zespół KAT. Pamiętam, że zostaliśmy bardzo ciepło przyjęci.

Vincent Asher: Z kim chcielibyście zagrać w przyszłości? Może macie jakieś sprecyzowane plany, co do składów przyszłych koncertów, lub marzenia o jakimiś mega występie?

Andy: Hehe ja zawsze chciałem zagrać z Katem! Co do najbliższych planów to gramy 26.10 w Bydgoszczy i 31.10 w Toruniu z zespołami Taz i Crystal Lake. Potem jeszcze 29.11 duży koncert w Toruniu z Infernal War, Massemord, North, Enclave.

Vincent Asher: Na koniec proszę o małe przesłanie dla wszystkich fanów Deathcaller i nie tylko:) Pozdrawiam!

Andy: Zapraszam na koncerty!


Strona internetowa zespołu Deathcaller: www.Deathcaller.pl


Wywiad na wyłączność dla serwisu Metal.pl przeprowadził - Vincent Asher





Chcesz o tym pogadac? Kukaj na: Forum.Metal.pl

wywiad:  Andy
zespół:  Deathcaller
autor:  Vincent Asher

recenzje albumów tego wykonawcy:
"Incoming Annihilation"

zobacz inne wywiady tego autora


©1999-2008 Metal.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody portalu lub autora zabronione!