Jesus Chrysler Suicide uderzył ostatnio z retrospektywnym i w pewnym sensie podsumowującym dotychczasową karierę wydawnictwem "The Rest Of". Na pytania dotyczące m.in. tego materiału odpowiadał Szamot - lider zespołu.


Dominik: Witam, za nami premiera najnowszego wydawnictwa Jesus Chrysler Suicide. Skąd pomysł na album o takiej zawartości jak "The Rest Of"?

Szamot: Po sesji "Rhesus Admirabilis" pozostały nam z różnych przyczyn niedokończone i niezmiksowane nagrania. Mieliśmy też w szufladach parę ciekawych niepublikowanych numerów i dwa remixy. Ponieważ szkoda było skazywać ten w pełni wartościowy materiał na zapomnienie, postanowiliśmy połączyć to w całość i wydać na płycie "The Rest Of".

Dominik: Wykorzystaliście wszystkie niepublikowane utwory jakie posiadacie w swoim archiwum, czy też jeszcze jakieś rarytasy się ostały?;)

Szamot: Myśleliśmy o tym aby na "The Rest Of" znalazły się jeszcze dwa nagrania: "Nic nie widzę" i "My Wild Love", ale nie zrobiliśmy tego, gdyż nie mamy do nich praw i nie chcieliśmy wchodzić w żadne papierkowe układy z majorsami. Owszem jest parę niedokończonych nagrań demo, ale ich jakość nie kwalifikuje się według naszej oceny do tego, by jeszcze nad nimi pracować i umieszczać na płycie. Dokładnie przemyśleliśmy to co wybrać na "The Rest Of" i jest tam wszystko co mogliśmy i chcieliśmy pokazać.

Dominik: Na "The Rest Of" pasuje mi praktycznie wszystko, no może poza remiksami. Dlaczego znalazły się one na płycie i kim są panowie za nie odpowiedzialni?

Szamot: My jesteśmy zadowoleni z tego co zrobił Łukasz Kurowski w "Hibernautus Hipnotauzus - remix" i Dżabi w "PWDW - remix". Dlatego umieściliśmy te numery na płycie. Remixu "PWDW" radzę słuchać bardzo głośno, wtedy najlepiej słychać jego zalety (śmiech). Wiele osób pewno nie wie, że remix "Hibernautus Hipnotauzus" to delikatnie zmieniony numer "Throw The Stone", który ukazał się na składance do "Wiedźmina". Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że nie wszystkim mogłyby przypaść do gustu nasze numery przerobione przez kogoś. Ale bez takich działań chyba nie byłoby tego zespołu. Lubimy eksperymentować na własnych pomysłach i tak mam nadzieję będziemy działać do końca.

Dominik: Od wydania Waszego ostatniego premierowego LP minęły już dwa lata. Kiedy możemy spodziewać się kolejnej produkcji?

Szamot: Na wakacjach zabieramy się za tworzenie nowego materiału JCS. Jeśli stwierdzimy, że mamy coś ważnego i ciekawego do powiedzenia to będziemy się przygotowywać do nagrania kolejnej płyty.

Dominik: JCS niejednokrotnie w swojej karierze publikował utwory na różnego rodzaju kompilacjach. Jednak najnowsza składanka gdzie można Was usłyszeć jest dość zaskakująca. Skąd wziął się JCS na płycie gdzie słuchamy również m.in. Ivana i Delfina, Kasi Cerekwickiej czy też Peji?

Szamot: Producent składanki pt. Kuba Wojewódzki - "Dwa gołębie" zwrócił się do nas z propozycją umieszczenia utworu "Absinthia" na tej płycie. Dostaliśmy taka propozycję, gdyż tak jak i inni wykonawcy na tej składance braliśmy udział w programie Kuba Wojewódzki.

Dominik: Współpraca z Deadline Records została przez Was podpisana przed pojawieniem się na rynku "The Rest Of". Ciekaw jestem czy to połączenie sił dotyczy tylko tego materiału? I jak pracuje się Wam z ekipą Deadline?

Szamot: Tak, dogadaliśmy się tylko na wydanie płyty "The Rest Of". Współpraca przebiega bez niespodzianek. Żadna ze stron niczego wielkiego sobie nie obiecywała. Mam nadzieję, że Deadline Records będzie się coraz prężniej rozwijać. Być może będziemy w przyszłości nadal wspólnie działać.

Dominik: "The Rest Of" został wydany tylko w liczbie 500 ręcznie numerowanych egzemplarzy, można więc śmiało stwierdzić, że jest to wydawnictwo skierowane do zagorzałych fanów grupy. Mam rację?

Szamot: Owszem, biorąc pod uwagę fakt, że z założenia płyta miała być sprzedawana przez nasza stronę, na naszych koncertach i w paru mniejszych sklepach na terenie Polski oraz to, że jej promocja ograniczy się praktycznie tylko do Internetu, stwierdziliśmy że 500 egzemplarzy to będzie odpowiednia ilość. A przy okazji zbadamy ten inny sposób dystrybucji. Na dzień dzisiejszy pozostało w naszym sklepie ok. 100 płyt. Tak więc to jest już ostatni dzwonek dla tych, którzy się w nią jeszcze nie zaopatrzyli, zresztą pozostałych płyt JCS już też nam wiele nie zostało.

Dominik: Jak teraz po upływie lat oceniasz piosenki z czasów chociażby "Schizovirus 0"? I czy zamieszczając je na "The Rest Of" modyfikowaliście je w jakiś sposób czy też zostawialiście w pierwotnej formie?

Szamot: Nie, nie zmienialiśmy niczego. Poddaliśmy płytę "The Rest Of" tylko delikatnemu masteringowi. Próbowaliśmy zrobić nowy mastering przy wydaniu reedycji "Schizovirus 0", ale z sześciu różnych wersji nie przyjęliśmy żadnej. Mając na myśli powiedzenie, że "lepszy jest wrogiem dobrego", i że nasi fani uważają tą płytę za ponadczasowe dzieło, stwierdziliśmy że "Schizovirus 0" powinien przejść do historii w nienaruszalnej formie, bez żadnych dodatkowych ingerencji w brzmienie. Owszem, można by było tworzyć jakieś nowe wersje wybranych numerów. Ale szkoda nam na to czasu w tym momencie. Próbowaliśmy kiedyś nagrać na nowo numer "Superman", ale zrobiliśmy w nagraniu pewien błąd. Być może kiedyś, jak znajdziemy czas jeszcze się z nim zmierzymy.

Dominik: Dość skromnie a jednocześnie bardzo dobrze prezentuje się oprawa graficzna tego materiału. Kto jest jej autorem?

Szamot: Autorem okładki jest Michał Nabzdyk - "Rzeźniu". Człowieka niestety nigdy w "realu" nie spotkałem (śmiech), ale okazuje się, że drogą mejlową i przez rozmowę na gadu-gadu, udało nam się już dużo zrobić. Stworzył też m.in. okładkę płyty zespołu Neonovi, w którym również gram, oraz parę projektów naszych plakatów. Zazwyczaj współpraca polega na tym, że ja podsuwam mu jakiś ogólny pomysł, a on go obrabia i realizuje.

Dominik: Kiedy rozmawiam z muzykami grup z dość dużym potencjałem na bardziej komercyjny sukces, którego jednak nie odniosły, zazwyczaj odpowiadają mi, że absolutnie im na tym nie zależy i mają to gdzieś. Jak to wygląda z JCS, zespołem tragicznie wprost niedocenianym?

Szamot: Wiesz, nie obraziłbym się na pewno gdyby nasze płyty sprzedawały się w dziesiątkach, czy nawet setkach tysięcy płyt (śmiech), ale jesteśmy realistami, już 16 lat obserwujemy polski rynek muzyczny. Od początku wiedzieliśmy, że istniejąc tutaj pod taką a nie inna nazwą, grając taką a nie inna muzykę, nie będziemy zarabiać na życie grając w Jesus Chrysler Suicide. Przez to też nie jesteśmy wieloma rzeczami skrępowani. Owszem na pewno przez lata włożyliśmy w to dużo swojego czasu i dużo kasy. W działaniach pomagali nam też nasi znajomi, rodziny i wytwórnie. Jesteśmy na pewno zależni od kasy i od czasu jaki możemy poświecić dla zespołu. Dlatego wydajemy rzadko nasze płyty, nie gramy też zbyt wielu koncertów. Nie płacimy za to żeby się pokazać na jakichś festiwalach, nie gramy za darmo, chyba że na koncertach charytatywnych, lubimy ryzykować, czuć się wolni pod względem artystycznym i to są cechy charakterystyczne tego zespołu. Popatrz kto i kiedy zdecydował się na wydanie płyty z remixami, wydanie płyty w stylu "The Rest Of" czy zrobienie projektu takiego jak np. Neonovi, gdy jesteś kojarzony z mocnym wyziewem? Już nie wspominając o podstawie czyli o zawartościach muzycznych i tekstowych naszych płyt, gdzie cały czas balansujemy na granicy różnych stylów.

A to czy ludzie to docenią, czy nie to już inna sprawa. Na pewno nie trafiamy w gusta większości polskich słuchaczy. Za to mamy mocną grupę fanów, na których możemy liczyć. Ilość w tym wszystkim nie jest najważniejsza. Oczywiście jest jeszcze inna grupa ludzi, którzy nas słuchają ze ściągniętych empetrójek, oni pewno nie są świadomi pewnych spraw, albo obojętne jest im to czy będziemy mieli pieniądze na nagranie kolejnej płyty, na opłacenie sali prób, czy na zakup sprzętu.

Dominik: Wyobrażasz sobie obecność jakiejkolwiek piosenki JCS na jednej z topowych list przebojów w naszym kraju? Przyznam, że bardzo bym się cieszył jeśli doczekam dnia kiedy usłyszę JCS w radiu:)

Szamot: Radio to bardzo ogólne określenie. Nasze numery są puszczane przede wszystkich w autorskich programach radiowych, w których puszcza się mocną rockową muzę. Gra nas czasem Antyradio, a nawet okupowaliśmy tam długo 1 miejsce na Liście Przebojów z numerem "My Wild Love". W 1999 roku chyba trafiliśmy na listę Przebojów Programu Trzeciego. Nie spodziewam się jednak aby kiedyś nasze numery pojawiły się na listach przebojów w jakichś komercyjnych badziewnych stacjach radiowych.

Dominik: Bardzo dziękuję za wywiad.


Strona internetowa zespołu Jesus Chrysler Suicide: www.JCS.pl


Wywiad na wyłączność dla serwisu Metal.pl przeprowadził - Dominik [Nehamod]





Chcesz o tym pogadac? Kukaj na: Forum.Metal.pl

wywiad:  Szamot
zespół:  Jesus Chrysler Suicide
autor:  Dominik [Nehamod]

recenzje albumów tego wykonawcy:
"Rhesus Admirabilis"
"The Rest Of"

zobacz inne wywiady tego autora


©1999-2008 Metal.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody portalu lub autora zabronione!