|
Szaro, ponuro, zimno i mokro. Te określenia brzmią znajomo? Nic dziwnego, wszak wystarczy jedno, przelotne spojrzenie za okno, nie mówiąc już o wyjściu na ulice aby w pełni zasmakować jesieni, pokazującej się nam w całej swej szarej, ponurej, zimnej i mokrej krasie...
Lecz gdy Wasze myśli nie krążą dookoła schowanego za chmurami słońca, a rozkładająca się natura nie tylko nie jest dla Was przeszkodą ale również pewną atrakcją to znak, że jesteście potencjalnymi słuchaczami Katatonii. A tak się składa, że Szwedzi atakują właśnie zupełnie nowym materiałem.
Poprzednia płyta tej ekipy zatytułowana „The Great Cold Distance” wyniosła ich depresyjny rock na absolutny szczyt. Było melancholijnie, przebojowo, mrocznie i nostalgicznie, było niemal idealnie. Tym samym oczekiwania wobec kolejnego dzieła Katatonii były ogromne. Czy udało się je spełnić? Rzecz ta bynajmniej nie jest prosta do określenia.
Próbę odpowiedzi na to pytanie należałoby chyba zacząć od tego, iż pierwsze spotkania z „Night Is The New Day” nie są wcale lekkie, łatwe ani przyjemne. Brakuje na tym krążku tak chwytliwych melodii w jakie obfitował poprzednik. Na całe szczęście, to tylko pierwsze, mylące wrażenia.
Jeśli więc nie odpadniemy na starcie i poświęcimy „Nocy...” więcej czasu wtedy otworzy się przed nami kraina wypełniona nastrojowymi akustycznymi motywami, ciężkimi i niebanalnymi riffami oraz interesującymi, dalekimi od banału patentami sekcji rytmicznej wybrzmiewającymi w towarzystwie niepowtarzalnego głosu Pana Renske. To wszystko Drogi Czytelniku z łatwością odnajdziesz chociażby w kompozycji o tytule „Idle Blood”.
Zanim jednak nasze zmysły będą miały okazje skosztować subtelnych, akustycznych zagrań warto zwrócić uwagę chociażby na otwierający całość kawałek „Forsaker”. To bardzo mocny, oparty na ciężkich riffach numer, udowadniający tym samym, że panowie jeśli chcą potrafią w dalszym ciągu wyprowadzić parę mocniejszych ciosów.
Podobnie dzieje się również w bardzo doom'owym „Nephilim”. Ogólnie rzecz biorąc cały album sprawia wrażenie niezwykle przygnębiającego, naładowanego pesymizmem w stopniu zdecydowanie przewyższającym ten znany z „The Great Cold Distance”. To wszystko sprawia, że Katatonia uraczyła słuchaczy materiałem wymagającym większego zaangażowania i poświęcenia nieco potężniejszej ilości czasu.
Wracając do postawionego wcześniej pytania o to, czy nowa propozycja zespołu przewyższa znakomitą poprzedniczkę. Cóż, osobiście stwierdzam, że nie. Ale przede wszystkim dlatego, że muzycy tym razem poszli w nieco inną stronę. A to oznacza brak odcinania kuponów i niesłabnącą chęć poszukiwań. Jedna i druga cecha są zdecydowanymi zaletami...
Portal Metal.pl nie odpowiada za poglądy i opinie wyrażane w TEMP recenzjach. Są one tylko i wyłącznie poglądami autora recenzji.
Chcesz o tym pogadac? Kukaj na: Forum.Metal.pl
|
|
| zespół:  | Katatonia |
| album:  | Night Is The New Day |
| autor:  | Dominik [Nehamod] |
zobacz inne recenzje tego autora
|
|