|
Będąc nastolatkiem, muzyka Pink Floyd była dla mnie kompletnie niezrozumiała. W mojej głowie tkwiły wtedy agresywniejsze, bardziej brutalne dźwięki. Mimo to słysząc ich utwory, mówiłem sobie „Coś w tym jest, ale jestem na to jeszcze za młody”. Minął jakiś czas i siedzę teraz pisząc recenzje jednej z ich płyt. Jest to ich szóste dziecko o nazwie „Meddle”.
Z wydaniem tego materiału wiąże się początek nowej drogi w dziełach Pink Floyd. Rock, który się tutaj znajduje stał się bardziej progresywny, zespół ewoluował. Na albumie znajdziemy sześć kompozycji, z czego dwie z nich to moje ulubione kawałki z całej ich historii i od nich zacznę.
Pierwszy to „One Of These Days”. Zaczyna się odgłosem wichury, silnego wiatru, do którego dołączają nałożone na siebie linie basu – niesamowity efekt, jak na tamte lata. Utwór jest stricte instrumentalny, tylko mniej więcej w połowie Nick Mason mówi przesterowanym głosem „One of these days, I'm going to cut you into little pieces”, a zaraz po tym zaczyna się kawałek najcięższego materiału, jaki Pink Floyd kiedykolwiek nagrał. Genialny numer!
Drugim, równie niesamowitym, lecz nieco dłuższym bo ponad 23 minutowym jest „Echoes”. To kolejna suita stworzona przez ten kwartet. Po mało zrozumiałej „Atom Heart Mother Suite” z poprzedniego krążka, gdzie do stworzenia zaangażowano orkiestrę, by rozmach był odpowiednio wielki, mamy „Echoes”, nagrany tylko we czwórkę. Cóż tu dużo pisać, jest to jedna z najlepszych ich kompozycji. Niesamowicie pobudzająca wyobraźnie dzięki klimatowi, jakim nas raczy od samego początku do końca. To muzyczny pejzaż, dzieło sztuki uwolnione spod władzy wszelkich ram narzuconych światu, zupełnie jakby utwór ten żył własnym życiem i otwierał przed nami nowe, inne ziemie.
Godnymi uwagi są też dwie balladki „A Pillow Of Winds” i „Fearless”, a kompletnie słabymi, nie mającymi w sobie żadnego polotu „San Tropez” i chyba najgorszy, jaki powstał w ich głowach „Seamus”.
Dorosłem w końcu do ich muzyki, choć tak naprawdę to wydaje mi się, że nie da się do niej dorosnąć tak na dobre. Tak czy inaczej, „Echoes” właśnie zabiera mnie w podróż, która czeka na każdego z Was. Wystarczy tylko sięgnąć po „Meddle”.
Portal Metal.pl nie odpowiada za poglądy i opinie wyrażane w TEMP recenzjach. Są one tylko i wyłącznie poglądami autora recenzji.
Chcesz o tym pogadac? Kukaj na: Forum.Metal.pl
|
|
| zespół:  | Pink Floyd |
| album:  | Meddle |
| autor:  | Vincent Asher |
inne albumy tego wykonawcy: "A Saucerful Of Secrets" "Obscured By Clouds" "The Dark Side Of The Moon" "The Piper At The Gates Of Dawn" "The Wall" "Wish You Were Here" "Animals" "More" "The Division Bell" "The Final Cut" "Ummagumma"
zobacz inne recenzje tego autora
|
|