Abracadabra: Gothic Tour 2005, 09.10.2005, Gdańsk, AK PG Kwadratowa.


Trzeba przyznać, iż Kwadratowa po remoncie, który zabił nieco ducha tego klubu (przez te wnętrze, z klimatycznego zmieniło się w puszkowo-blaszane), postawiła na koncerty polskich kapel i to nie tylko tych z rockowej czołówki, ale też te mocniejsze, dzięki czemu mogliśmy obejrzeć występy dwóch zespołów będących czołowymi przedstawicielami polskiego gotyckiego rocka, a mianowicie Closterkeller i Artrosis. Wszystko to w ramach Abracadabra: Gothic Tour 2005 - trasy koncertowej obejmującej 17 polskich miast. A wszystko to rozegrało się w niedzielną noc 9 października, ale po kolei...

Koncert rozpoczęła gdańska elektroniczno-industrialna formacja NoSignalDetected_ czyli H_12 i spółka. Niestety zagrali bardzo krótko, a szkoda, bo wypadli bardzo dobrze. Zresztą zauważyłem, że z występu na występ idzie im coraz lepiej, mimo że opierają swoje występy chyba na odgrywaniu cały czas tego samego materiału, lub większej jego części. Mimo dobrego występu publika stała jak zombie, a ludzie patrzyli po sobie kto pierwszy się ruszy, żeby trochę poskakać. No i ostatecznie na patrzeniu się skończyło. Dodatkowo zespół wzbogacił swój set wizualizacją w postaci rzutnika pokazującego obraz o zdecydowanie industrialnym klimacie. Niestety jego lokalizacja sprawiła, że tylko z lewej strony klubu dało się to oglądać i trzeba było przy tym odrywać wzrok od sceny.

Jako drugi na scenie pojawił się Torhaus. Widziałem już wcześniej ich występ na Dark Entries Festival w 2004 roku i myślałam, że zagrają tak jak wtedy: przeciętnie. A jednak stało się inaczej. Występ zespołu Torhaus tego wieczoru okazał się jedną z największych porażek jaką w życiu widziałem, a główną "winę" za to ponosi ich wokalista, którego wokal i zachowanie sceniczne były totalnie żenujące. Niestety zagrali o wiele dłużej niż NSD_, co prawie skończyło się u mnie awarią przepony, która nie mogła się już wręcz powstrzymać od konwulsyjnego śmiechu. Począwszy od rozpoczynającego ich występ coveru Kraftwerk "Das Model", aż do końca ich setu, ów wspomniany wcześniej wokalista fałszował, rapował (bo tak chyba należałoby nazwać tę "industrialną" melodeklamację), narzekał na lewy odsłuch, wykonywał dziwaczne ruchy sceniczne i myślał, że komuś się to podoba. Powiem szczerze, że po dwóch czy trzech kawałkach jedyne czego pragnąłem, to to aby Torhaus jak najszybciej zszedł ze sceny. Zresztą chyba nie tylko ja, sądząc po euforii jaką w pewnym momencie wywołało oświadczenie tego samego "śpiewaka" o tym, że to już na szczęście ostatni kawałek. Do tej pory jestem zniesmaczony tym ich "przedstawieniem", mimo, że już trzy dni minęły od tego koncertu.

Jako trzeci i przedostatni na scenę wyszedł nowy, zreformowany Artrosis w pięcioosobowym składzie z żywą perkusją. Tworzą go teraz, oprócz wokalistki Medeah, starzy wyjadacze z Sacriversum i Aion czyli Migdał (klawisze), Remo (bass) i MacKozer (gitara) a także bębniarz Lombardo (ponoć "młodszy brat tego ze Slayera"). Myślę, że zespół nie jest już tak mroczny jak kiedyś, co wychodzi im na dobre (bo np. mówiło się dawnymi czasy o tym, że Medeah) zadziera nosa, a na koncercie zaprezentowała się jako naprawdę miła i inteligentna osoba. Nowi muzycy (zwłaszcza Remo) robili za to dużo zamieszania na scenie co zaowocowało świetnym kontaktem z publiką, która mimo początkowej ospałości zaczęła się ruszać i dobrze bawić. Dzięki temu obejrzeliśmy naprawdę świetny koncert na który złożyły się oprócz "hiciorów" typu: "Ukryty Wymiar", "A Ja", "Zatruta", "Prośba", "Wiem" "Pośród Kwiatów i Cieni", cztery nowe kompozycje, które, jak dało się zauważyć, są o wiele bardziej skoczne, niż te wcześniejsze. Po ostatnim kawałku z puli podstawowej publika w rozklaskano-krzyczący sposób wyraziła chęć dalszej zabawy i na bis pojawiła się oczywiście "Szmaragdowa Noc".

Ostatni zespół tego wieczoru, czyli headliner trasy, Closterkeller, postanowił zmienić nieco swój koncertowy repertuar, co zaowocowało tym, iż zagrali głównie utwory, które pojawiały się dotychczas rzadko podczas ich występów, lub wręcz nie pojawiały się wcale. Dodatkowo wybrali te mroczniejsze i spokojniejsze. Przez to wszystko zabrakło ich "hiciorów", takich jak np. "Władza", "Agnieszka" czy "W moim kraju" a pojawiły się "Graphite", "A ona ona", "Cisza w moim domu", "Blue", "Cyan" i jeszcze inne, których nie spamiętałem z racji sporego zmęczenia. Mimo to publika bawiła się dobrze, śpiewając wraz z Anją i dryblując pod sceną. Tę błogość zakłócił jedynie "Pan Akustyk", który nagłośnił wokal razem ze stopami (czy coś takiego). I znowu bardzo dobry występ, a na bis jeszcze bonus w postaci damsko-męskiego wokalu Anji i Rema z Sacriversum/Artrosis.

Na koniec kilka słów o małej niespodziance jaką przygotowały dla fanów wokalistki Artrosis i Closterkeller czyli Anja i Medeah. Panie bowiem oprócz śpiewania ze swoimi macierzystymi zespołami wystąpiły również gościnnie podczas występu drugiego zespołu. Tak więc Medeah zaśpiewała w Closterkeller a Anja w Artrosis, przy czym każda wyśpiewała jedną piosenkę w zastępstwie oryginalnej wokalistki i dwie lub trzy jako drugi wokal. Nie obyło się przy tym bez akcentów humorystycznych jak np. gdy Medeah zapowiedziała Anję jako debiutującą, mało znaną wokalistkę.

Kilkanaście minut po północy przedstawienie dobiegło końca. Zmęczeni, acz zadowoleni opuściliśmy klub. Kto nie był niech żałuje!

Podziękowania dla: MiKiGOD, MacKozer, Ana M. oraz dla AK PG Kwadratowa.


Relację na wyłączność dla serwisu Metal.pl przygotował - Centurion





Chcesz o tym pogadac? Kukaj na: Forum.Metal.pl

relacja:  Abracadabra: Gothic Tour 2005
miejsce:  Gdańsk, AK PG Kwadratowa
data:  2005-10-09
autor:  Centurion

zobacz inne relacje tego autora


©1999-2008 Metal.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody portalu lub autora zabronione!