Behemoth, Frontside, Pandemonium, 08.03.2005, Graffiti, Lublin


I tak po 2 latach doczekaliśmy się kolejnej trasy koncertowej BEHEMOTH, promującej ich najnowszy album "Demigod". Tym razem zespół zabrał ze sobą na trasę dwie kapele FRONTSIDE i PANDEMONIUM, które również promowały swoje najnowsze wydawnictwa. W moim mieście koncert wypadł w bardzo urocze święto jakim jest Dzień Kobiet ale nie wpłynęło to jakoś specjalnie na całą imprezę, o czym poniżej.

Jako pierwszy wystąpił łódzki PANDEMONIUM, który powrócił do życia wraz z nowym albumem "The Zonei". Muszę przyznać że ich występ jakoś specjalnie mnie nie porwał. Owszem, brzmienie mieli ok., obycie z instrumentami też całkiem dobre ale cały czas czegoś mi tu brakowało. Nie podobała mi się również elektroniczna perkusja, która chyba nawet leciała z playbacku. No ale żeby tu nie smucić tak do końca to dodam, że w czasie ich koncertu ludzie się ruszali i to z każdym utworem coraz bardziej. Wielu moich znajomych przyznało, że byli bardzo ciekawi tego występu. Myślę że PANDEMONIUM wyszli z tego obronną ręką i jeszcze kiedyś zechcą odwiedzić nasze strony aby zagrać dla swoich wytrwałych fanów. Na koniec życzę im żeby pomyśleli o prawdziwej perkusji a nie takiej z komputera to może wtedy będzie lepiej. Na set PANDEMONIUM weszły głównie kawałki z najnowszej płyty ale nie zabrakło też tych ze starszych wydawnictw.

Po PANDEMONIUM krótka przerwa i na scenie instaluje się FRONTSIDE, którzy to występują teraz z nowym wokalistą. Na początek mówię od razu, że nie podoba mi się ich muzyka i większość tego koncertu przesiedziałem w barku racząc się wodą z chmielem. Jedyne co zobaczyłem pod koniec, to to że ludzie naprawdę lubią ten zespół i zajebiście bawili się w czasie ich setu. Chociaż potem usłyszałem od niektórych, że nowy wokalista nie jest tak dobry jak poprzedni (Aztek) i ma jakiś za piskliwy głos.

Nie będę ukrywał, że występu gwiazdy tej trasy czyli BEHEMOTH oczekiwałem najbardziej. Pamiętam ich ostatni występ w moim mieście, który był jakieś dwa lata temu. Niestety wtedy się trochę zawiodłem. Może się czepiam ale jakoś nie przyłożyli się wtedy specjalnie do grania. Pewnie wpłynęło na to też zmęczenie bo ledwie wrócili z trasy po Europie a tu już trzeba jechać masakrować w Polsce. Jednak z tego marcowego wieczoru dali z siebie dosłownie wszystko, pozostawiając jedynie zgliszcza, krew, pot!
Pewnie większość z Was wie, że grają teraz w nowym składzie. Na basie gra Orion znany wszem i wobec z VESANII i gitarzysta sesyjny Seth również grający w NOMAD. Na scenie wywieszono sztandary, na których znajdowały się zdjęcia z okładki do najnowszej płyty zespołu. Pod sceną robi się coraz tłoczniej, coraz więcej gardeł skanduje: BEHEMOTH!!! BEHEMOTH!!! Najśmieszniejszy był pewien podpity koleś, który w czasie instalowania się zespołu na scenie cały czas darł ryja: uuuuuuaaaaaaaa!!! uuuuuuaaaaaaaa!!! Każdy orze jak może, hehehe.

Pomalowane twarze, nowe "stroje" sceniczne i do boju! Na wejście poleciał "Antichristian Phenomenon" w czasie którego lubelską publikę od razu opanował totalny szał, który zwiększył się przy kultowym już kawałku BEHEMOTH "...From The Pagan Vastlands". Potem czas na coś z nowej płyty czyli "Sculpturing The Throne Ov Seth" i tytułowy "Demigod". Chwilka przerwy i jak powiedział Nergal: "człowiekiem nie jest ten kto się nie buntuje" i zapodali "The Act Of Rebellion". Potem kolejno poleciały "As Above So Below" (z albumu Zos Kia Cultus), "Slave Shall Serve" i jeden z moich ulubionych kawałków "No Sympathy For Fools" a zaraz potem "Decade Of Therion" w czasie którego wszyscy dostali naprawdę niezłego kopa i "Christians To The Lions" gdzie początek wszyscy wyryczeli razem z Nerem. Ufff, tego wieczoru rzeczywiście ekipa Nergala nie miała zamiaru się nad nami litować!

Po króciutkiej przerwie na scenę weszli tylko Inferno, Seth i Orion, którzy ze swoimi wiosłami weszli na kolumny po obu stronach sceny i stali niemal jak posągi. Pewnie wszyscy pomyśleli sobie: co jest?! Jednak zaraz okazało się, że jest to wstęp do następnego killera z albumu Satanica czyli "Chant For Eschaton 2000", który Nergal wykonał w specjalnej masce i długiej skórzanej sukni co dało iście diabelski efekt! Tym kawałkiem BEHEMOTH mógł już tylko wgnieść lubelską publikę w ziemię! Po tym znowu zniknęli za sceną jednak nikt nie miał zamiaru im odpuścić i rozgrzana do czerwoności publika dalej skandowała nazwę zespołu aż wyszli i dowalili kawałkiem "Pure Evil&Hate" poprzedzonym wspaniałą solówką perkusyjną Inferna. Rzeczywiście jest on żywym automatem perkusyjnym, hehe. I to niestety był już koniec tej wspaniałej sztuki. Podczas grania Nergal latał po całej scenie i zachęcał wszystkich do szału a nawet rzucał w publikę butelki z wodą co było całkiem na miejscu ponieważ był taki młyn że chwilami ledwo dało się wytrzymać. Jedynym mankamentem było to że BEHEMOTH miał trochę skopane nagłośnienie i kiedy Nergal przemawiał między utworami to czasem naprawdę trzeba było się natrudzić żeby usłyszeć co gada... no i jeszcze to że nie zagrali nic z Pandemonic Incantations, bo jak sięgam pamięcią to utwory z tego krążka też nieźle dawały po ryju na żywo.

Ogólnie cały koncert uważam za naprawdę udany. Widać że BEHEMOTH to zespół, który granie zajebistych koncertów ma we krwi, o czym świadczą sztuki grane już niemal na całym świecie. Potem były już tylko autografy, zdjęcia, piwko, słowa uznania dla kapeli i do domu.


Relację z koncertu na wyłączność dla serwisu METAL.PL przygotował - Michau





Chcesz o tym pogadac? Kukaj na: Forum.Metal.pl

relacja:  Behemoth, Frontside, Pandemonium
miejsce:  Lublin, Graffiti
data:  2005-03-08
autor:  Michau

zobacz inne relacje tego autora


©1999-2008 Metal.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody portalu lub autora zabronione!