Closterkeller, klub "Kwadratowa", Gdańsk, 22 marca 2005r.

Zaklęta w marmur - noc pełna czarów

Sporo czasu już minęło odkąd byłam na Closterkeller w 1998 roku i również w Kwadratowej. Spodziewałam się większego tłumu przed klubem. Być może z racji, iż koncert odbywał się we wtorek (dzień roboczy i dodatkowo postny :P), a może i dlatego, że klub był dość szybko otwarty, więc nikt nie musiał czekać i marznąć na zewnątrz, przed drzwiami czekało zaledwie kilka skromnych grupek... Przybyliśmy na koncert o tyle wcześniej by móc jeszcze wypić piwko i chwilkę porozmawiać. Klub zmienił się odkąd widziałam go ostatnim razem. Na pierwszy rzut oka widać sporo włożonych w niego pieniędzy, przykładem jest choćby przestrzenna szatnia, czyli bez ścisku i dość upierdliwych przepychanek, że nie wspomnę o toaletach na tyle istotnych, że trzeba z nich czasem skorzystać, zmiany bardzo pozytywne pod względem praktycznym, że nie powiem o estetyce. Ciśnie się tylko jedna myśl "ile to w takim stanie wytrzyma". Mniejsza jednak o to, jest ładnie, przyjemnie tylko szatnia sporo kosztuje :P

Koncert rozpoczął się troszkę po czasie, czyli o 21:20. Wiadomo już, że zespół przeżył dość poważny wypadek w drodze do Gdańska, przez co koncert był przełożony. Wszyscy zajęli miejsca pod sceną, kiedy do naszych uszu zaczęły dochodzić dźwięki "Zegarmistrza światła" (pierwszy hicior tego wieczoru). Efekty świetlne, TEN głos i TE dźwięki sprawiły, że nieśmiało, acz konsekwentnie publiczność zaczęła leciutko się kołysać.


"Violette" była dopełnieniem moich marzeń o tym, jak bym chciała, aby rozpoczynały się koncerty Closterkeller... Na twarzach zaczęły pojawiać się coraz wyraźniej uśmiechy, a gdzieniegdzie wystawały rączki podniesione do góry, bujające się w takt muzyki z czasem tworzące coraz gęstszy lasek. Dość szybko z podróży do przeszłości zostaliśmy przeniesieni ("Minor Earth, Major Sky" i "Luna") do ostatniego mini albumu "Reghina".


Anja podkreślała, że będą starać się nie powtarzać utworów granych na poprzednich koncertach, tak, więc mieliśmy okazję posłuchać kilka "odkurzonych" kawałków, jak choćby "Babeluu" (z "Blue"), "Śniło", "Tak się rodzi nienawiść" (ze "Scarlet"). Zagrano też "Czas komety" i jeden z bardziej ciężkich utworów z "Nero" - "Ktokolwiek wie" (mój faworyt z tej płytki) nie zabrakło też "Nero" i "Podziemnego kręgu", który wraz z "Ciszą w jej domu" miał kończyć tą wyjątkową noc z zespołem, który potrafi rzucić urok swoją muzyką na publiczność.


Oczywiście publika nie mogła dopuścić by obyło się bez bisów i tak zespół zachęcony nawoływaniami oraz gorącymi oklaskami zagrał jeszcze "Władze", po czym rozległy się oklaski jeszcze głośniejsze od poprzednich i usłyszeliśmy "Na krawędzi" i "Królową", i to był już niestety ostateczny koniec koncertu. Z łezką w oku rozstaliśmy się z zespołem, który nieźle jeszcze poobijany po wypadku ofiarował nam całe swoje serce i zaangażowanie na scenie. Zdecydowanie była to magiczna noc.

Patrząc z perspektywy czasu reanimacja Kwadratowej zakończyła się dużym powodzeniem teraz jednak czas by przypomnieć innym, że gdańska Kwadratowa to miejsce gdzie kapele (oby w większości rockowo, metalowe;)) będą mogły zagościć i cieszyć nasze uczy i oczy.


Zdjęcia na wyłączność serwisu METAL.PL wykonali - Żukosoczka i Mariusz 'Mag' Glosa

Relację na wyłączność dla serwisu METAL.PL przygotowała Żukosoczka





Chcesz o tym pogadac? Kukaj na: Forum.Metal.pl

relacja:  Closterkeller - noc pełna czarów
miejsce:  Gdańsk, Kwadratowa
data:  2005-03-22
autor:  Żukosoczka


©1999-2008 Metal.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody portalu lub autora zabronione!