Znany i kochany za "Powstanie Warszawskie" płocki Lao Che jest bardzo bolesnym przykładem tego jak bardzo dobra płyta może przyćmić wszystkie inne osiągnięcia. Bo czy ktokolwiek zechciał zagłębić się w pierwszą płytę septetu?

"Gusła", bo tak nazywa się pierwsza płyta Lao Che to koncept-album, który swym "konceptem" wali po ryju jeszcze bardziej niż "Powstanie...". Muzyka z tego krążka zabierze nas w podróż po prasłowiańskich, romantycznych legendach i balladach. Będzie to jednak podróż nieporównanie cięższa i bardziej wyboista niż bieg po ulicach ostrzeliwanej Warszawy.

Znakiem rozpoznawczym Lao Che jest zgrabne korzystanie z bardzo znanych cytatów polskich twórców. Tak jak fragment "czy to była kula synku czy Ci serce pękło" z "Godziny W" wywoływał dreszcze na plecach, tak na tej płycie każdemu szybciej zabije serce przy fragmencie "rozdziobią nas kruki i wrony" z piosenki "Klucznik". Jednym słowem, Lao Che z pierwszej płyty to te same co na kolejnym krążku sprawdzone i doskonale opracowane patenty w dziedzinie klepania tekstu. Każdy znajdzie tu wersy, które nim potrząsną. Bardzo liryczna piosenka "Wiedźma" z pewnością spodoba się każdemu, kto w minionych wiekach upatruje z uporem melancholii i smutku. Natomiast miodem dla uszu miłośników wesołej i skocznej zabawy spod polskiej strzechy będzie wspomniany już "Klucznik".

Jest jednak jeszcze jedna, i to chyba najważniejsza, strona tej płyty - a mianowicie muzyka. "Gusła" mogą zawieść każdego, kto zaczął swą przygodę od "Powstania...". Głównie dlatego, że starszy album jest mniej dynamiczny, mniej hałaśliwy, skąpy w dźwięki gitar. Wydaje się, jakby muzyka została w nim ukryta. Jakby ktoś na siłę starał się wyciszyć cały ten punkowo/metalowy jazgot pozostawiając przy życiu jedynie elementy etniczne. Chcecie usłyszeć jakąś sowę albo śmiech wieśniaków? Żaden problem - włączcie pierwszą lepszą piosenkę. Chcecie usłyszeć kawał ostrej i powalającej na kolana muzyki? Musicie się ostro naszukać - sugeruję włączyć np. "Przebicie do Śródmieścia" z ich drugiej płyty. Muzycznie bowiem, "Gusła" kuleją.

Ocena tej płyty nie jest łatwa. Głównie dlatego, że większość ludzi, tak jak ja, sięgnie po nią dopiero po usłyszeniu kultowego już "Powstania Warszawskiego". I z tej konfrontacji "Gusła" nie mają prawa wyjść cało. Utwory są mniej agresywne lirycznie i dużo bardziej skąpe muzycznie. Tracą niemal w każdym aspekcie do swojego starszego brata. Można natomiast podejść do tej płyty jak do kolebki myśli Lao Che, jak do płyty, na której zaczęło rodzić się wszystko co najlepsze - myśl nacjonalistyczna i poszanowanie dla tradycji. Reasumując, "Gusła" to płyta, w której każdy rozpozna doskonały zespół Lao Che. Będzie to jednak Lao Che dopiero raczkujące. Od Was zależy, czy chcecie patrzeć jak bobas dorasta, czy wolicie oglądać go jako już dojrzałego, ukształtowanego i przystojnego młodzieńca. Dla prawdziwego Polaka - patrioty, polecam jednak obie te płyty jako mus!






Chcesz o tym pogadac? Kukaj na: Forum.Metal.pl

zespół:  Lao Che
album:  Gusła
autor:  Abaddon



inne albumy tego wykonawcy:
"Powstanie Warszawskie"
"Czerniaków"
"Powstanie Warszawskie"
"Gospel"

wywiady z tym wykonawcą:
"Spięty"

zobacz inne recenzje tego autora


©1999-2008 Metal.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody portalu lub autora zabronione!