Patek XIII to czeski thrash metal. I zwrócić tu należy uwagę raczej na słowo czeski niż na thrash metal. Nazwa zainspirowana została nonsensownym, mającym już chyba naście części, amerykańskim horrorem. Można by więc liczyć na muzykę przesyconą krwią, walającymi się tu i ówdzie kończynami i tym podobnymi sympatycznymi rzeczami. Niestety, nic z tego. Agresji, patologii i jadu tutaj nie znajdziemy.

Jest to thrash metal nie nawiązujący do takich zespołów jak Kreator czy Destruction, gra dużo lżej, melodyjniej i bez tego kopa w ryj jaki potrafi dać thrash. Czuć też jakieś lekkie naleciałości heavy metalu, które w niczym nie pomagają. Mimo wszystko jednak to byłaby niezła, a przynajmniej poprawna muzyka, ale wokale... Chyba nie muszę mówić o tym, że język pożeraczy knedli jest dla Polaka cholernie zabawny? Miejsce zamieszkania to trvale bydlisko, terminator to elektronicny mordulec, pasta do butów to cipo krem... Tak więc ten czeski język, mimo, że nie rozróżniam poszczególnych słów, pełni tutaj rolę zdecydowanie humorystyczną. Normalnie bym Wam kapeli Patek XIII nie polecał, ale w takim przypadku... Jeśli chcecie się trochę odstresować, Patek XIII będzie całkiem niezły.

Druga kapela to Res Nulius. Cytat z materiałów promocyjnych: "Res Nulius to muzyka klimatyczna, zahaczająca o rejony Burzum, ale zespół swobodnie porusza się też w stylistyce Opeth, czy wczesnego Tiamat". O ile jakieś tam skojarzenia z Burzum niewprawne ucho może mieć, a to pewnie z powodu żałosnego masteringu (nie umiemy dobrze zagrać black metalu więc przestroimy gitary i nagramy jeden wielki szum, będziemy mroczni), to już porównania do Opeth czy Tiamat są po prostu śmieszne. Opeth zawsze grało progresywny metal skłaniający się ku death i nie ma nic wspólnego z Res Nulius, kapeli bądź co bądź blackowej i to tworzącej black surowy, z tych bardziej klimatycznych niż agresywnych. A już ten Tiamat dosłownie mnie zniszczył. Wczesny Tiamat to grał najbardziej klasyczny z możliwych death metal i również nie mam pojęcia gdzie tu jakaś paralela do Res Nulius. No, chyba, że chodzi o słaby mastering, którym raziły dwa pierwsze albumy Tiamat...

Tak naprawdę oceniłbym tą muzykę jako średni, może trochę powyżej przeciętnej, klimatyczny black metal, który jednak otrzymuje spory minus za sztucznie słaby mastering. Taki, którego da się słuchać bez grymasu niezadowolenia, ale któremu bardzo, bardzo daleko na przykład do Shining.

W zasadzie jakichś wielkich zastrzeżeń nie mam do samych kapel, jedyne zarzuty w tym przypadku można mieć do wytwórni. Po pierwsze, nie rozumiem polityki robienia splitu tak całkowicie odmiennych muzycznie i stylistycznie kapel. Po drugie, wspomniane już materiały prasowe mogą wywołać tylko uśmiech politowania. Ja rozumiem, że one są po to, żeby się zareklamować i polecić, ale porównywanie zespołu do kapel z zupełnie innego gruntu muzycznego zdaje się być objawem niewiedzy (albo ktoś nie słuchał Tiamat, Burzum i Opeth, albo nie słuchał Res Nulius).

Czy to się opłaca kupić? Jeśli Res Nulius nie będzie chciało na siłę pozostawać "uber tru blek", zyska trochę umiejętności muzycznych i dobry mastering to będzie całkiem apetyczne. Patek XIII zupełnie nie przypadł mi do gustu, choć fanom lżejszego thrashu ze znieczulicą na język czeski może się spodobać. Więc czy to się opłaca kupić? Nie. Za te dwie dychy znajdziemy znacznie lepsze płyty.






Chcesz o tym pogadac? Kukaj na: Forum.Metal.pl

zespół:  Patek XIII / Res Nulius
album:  Split
autor:  Jedaz
wydawca: Let Them Come Productions

zobacz inne recenzje tego autora


©1999-2008 Metal.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody portalu lub autora zabronione!