"Let's make something less bizarre, let's make something more straightforward, and just have it explode, if we can" - Drew Roulette, basista dredg o zmianie jaką niesie ze sobą najnowsza, trzecia już płyta zespołu. W wolnym tłumaczeniu oznacza to, iż kwartet z Los Gatos chciał tym razem postawić na prostotę i rzeczywiście dla tych, którzy znają poprzednie dokonania zespołu Catch Without Arms może wydać się banalny, przynajmniej od strony muzycznej, bo choć nadal nie jest to czysta rąbanka i całość niesie znamiona progresji to w porównaniu z Leitmotif i El Cielo najmłodsze dziecko dredg jest takie... zwyczajne.

Dla mnie osobiście wygląda to mniej więcej jakby mistrz kuchni z jakiegoś powodu musiał porzucić swą, serwującą wykwintne potrawy restaurację i przenieść się do pracy w jednym z barów szybkiej obsługi, nie godząc się jednak z całkowitą trywializacja swego zajęcia stara się wszystkie te hot-dogi i hamburgery jak najlepiej doprawić i urozmaicić na ile tylko to możliwe. Mam nadzieję, że to tylko wakacyjne zajęcie a nie praca na całe życie.

Pierwsza płyta po podpisaniu kontraktu z Interscope - El Cielo nie zanotowała jakiegoś oszałamiającego sukcesu komercyjnego, bo i trudno w przypadku tak wymagającej i mało przystępnej muzyki sukcesu takiego się spodziewać. Może to jest właśnie powód, tego, że piosenki na nowej płycie są bez wątpienia bardziej znośne dla stacji radiowych, bardziej chwytliwe i.... Ale może lepiej będzie, jeśli powstrzymam się bardziej kategorycznych sądów, przynajmniej na razie.

Zacznę od tego czego na Catch Without Arms nie ma a czego można by się spodziewać. Pierwszy odczuwalny brak to znane z poprzedniczek przerywniki ("Movements" na Leitmotif i "Brushstrokes" na El Cielo), które stanowiły klamry spinające poszczególne kawałki jak i ciekawe urozmaicenie. Tutaj mamy w pełni autonomiczne utwory a całość sprawia wrażenie bardziej spójnej. Druga sprawa to etniczne, jazzowe i wszelkie inne nawiązania oraz egzotyczne smaczki, których tu nie uświadczymy. Uszczupleniu uległo instrumentarium, poza standardowym zestawem (gitara, bas, perkusja) sporadycznie pojawiają się klawisze i slide-gitara. Na powyższe braki można oczywiście patrzeć dwojako, obiektywnie należy stwierdzić, że to po prostu zmiana koncepcji, ja sam też nie chciałbym drugiego El Cielo, który wydaje mi się nie do przeskoczenia, przynajmniej w konwencji, w jakiej powstał, dredg skręcił z uczęszczanej dotąd ścieżki i jedni mogą to odebrać jako pójście na skróty, inni zaś jako uniknięcie autoplagiatu. Jak zwykle najprawdopodobniej prawda leży po środku.

Piosenki opierają się na standardowym schemacie: zwrotka - refren, zwolnienia, przyspieszenia, mocniejsze uderzenia na przemian z łagodniejszymi. Całość to coś na kształt koncept-albumu tym razem skupiającego się na dualizmie wszechrzeczy, nawiązująca do taoistycznego jing - jang. Od strony kompozycyjnej mimo ogólnej prostoty nadal można wyczuć chęć "zrobienia czegoś więcej", mamy, więc na Catch Without Arms ciekawe linie basu i nietuzinkowe riffy gitarowe, niestety, jeśli chodzi o perkusję to sprowadzona ona została na tej płycie do roli tylko i wyłącznie sekcji rytmicznej (nie jest to rzeczą niezwykłą, wszakże takie jest jej zazwyczaj zadanie, ale mając w pamięci jej wyczyny na poprzednich albumach można poczuć zawód), wokal zaś, choć od strony technicznej nic mu zarzucić nie można, jest nader zachowawczy.

Mimo wszystkich tych niezbyt przychylnych (lub, co najmniej nie pochlebczych) słów, jakie padły dotychczas z mojej strony pod adresem najnowszego dzieła dredg, nie mogę powiedzieć, że jest to jakaś "totalna porażka" czy "nieporozumienie". Na tle reszty rynku muzycznego w dalszym ciągu zespół ten, jak dla mnie, wyróżnia się mocno na plus i mimo znacznego uproszczenia repertuaru można uznać go za "poszukujący". Być może to porównanie do hamburgera spowodowane jest zbyt wygórowanymi oczekiwaniami i apetytem, jaki rozbudziła we mnie poprzednia płyta. Być może tak jak i ona, Catch Without Arms wymaga więcej czasu by ją w pełni docenić. Na tą jednak chwilę dla mnie to krok w tył.






Chcesz o tym pogadac? Kukaj na: Forum.Metal.pl

zespół:  dredg
album:  Catch Without Arms
autor:  inSEKT



inne albumy tego wykonawcy:
"El Cielo"
"Leitmotif"

zobacz inne recenzje tego autora


©1999-2008 Metal.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody portalu lub autora zabronione!