Linkin Park to zespół nie przeciętny, który wypracował swój własny i unikatowy styl. Wiele współczesnych zespołów wzorowało się na nich, mimo że wielu uważa ich za boysband. Ja tak nie uważam i postaram się przybliżyć zawartość ich trzeciego krążka, który mimo wielu różnych opinii jest albumem bardzo interesującym zważywszy na to, że zespół od 2000 roku niezwykle się rozwinął w wielu kierunkach. Minutes To Midnight stanowi twardy orzech do zgryzienia, jednak postaram, się go dość obiektywnie przedstawić.

Zaczynamy od "Wake", który wprowadza nas w klimat albumu. Już po tej krótkiej półtoraminutowej kompozycji, można zauważyć zmianę stylu, który wielu określało jako "nu-metal", ale to już przeszłość. Utwór ciekawy jak na intro, pozostawiający jednak wrażenie nie do końca wykorzystanego pomysłu. Całość jest dobrze zagrana jednak, gdyby panowie z LP postanowili go bardziej rozbudować powstała by dość ciekawa kompozycja. Kolejną pozycją na albumie jest "Given Up", napędzany charakterystycznym riffem, rozbudowanymi partiami perkusji, bardzo dobrym tekstem i niesamowitym wokalem Benningtona, ogółem świetny utwór. Następnie mamy pseudoballadę "Leave Out All The Rest", która pokazuje pierwsze poważne zmiany jakie zespół zastosował w swoim repertuarze. Doskonały utwór z przemyślanym tekstem oraz jak zawsze świetnym wokalem Chestera. Następnie "Bleed It Out" i pierwszy raz udziela się tu Mike Shinode. Kawałek, który zawiera wszystko to, co w Linkin Park najlepsze połączone z nową stylistyką, czyli kolejna dobra piosenka. Numer 5 "Shadow Of The Day", zalatuje U2. Jak dla mnie średniak, bo z jednej strony jest dobrze zagrany i skomponowany, ale z drugiej nie mieszajmy LP z U2, co ma piernik do wiatraka. "What I've Done", to pierwszy singiel z MTM, prezentujący wysoki poziom i miłą dla ucha partię gitary oraz ciekawy wstęp przypominający tykanie zegara.

Potem mamy "Hands Held High", przy którym nie zamierzam się rozpisywać, ponieważ uważam, że zupełnie nie pasuje do reszty i jest zbyt patetyczny, jeszcze to "Amen" w refrenie zupełnie mi nie odpowiada, a na wokalach tym razem Mike Shinoda, który spokojnie mógłby umieścić tą piosenkę na albumie Fort Minor (drugi zespół Shinody). Po dość słabym poprzedniku, mamy prawdziwą perełkę "No More Sorrow", który przywodzi na myśl wcześniejsze dokonania zespołu. Świetny marszowy rytm, połączony z ciężkimi gitarami oraz bardzo dobrą perkusją. Potem następuje "Valentine's Day", który miał być najbardziej popową kompozycją na albumie, jednak nią nie jest, bo zaczyna się dość spokojnie ale za to kończy bardzo rockowo, ogólnie dobre rockowe rzemiosło. Inaczej jest z "In Between", który według mnie jest najspokojniejszą piosenką na albumie z wokalizami Mike, który śpiewa, a nie rapuje, co mu nieźle wychodzi. "In Pieces" zaczynający się syntetyczną perkusją, jest wbrew pozorom bardzo ciekawą kompozycją zawierającą dość ostrą końcówkę i ciekawe solo. Ostatni na albumie "The Little Things Give You Away" jest sześcio i pół minutowym trakiem, określanym jako największe osiągnięcie zespołu i trudno się z tym nie zgodzić bo jest to naprawdę klimatyczny utwór, posiadający jak na razie najtrudniejszą solówkę jaką wykonał Brad stanowiącą znakomite zakończenie albumu.

Tak, doszliśmy do końca i jakie wrażenia? A no takie, że po 4 latach czekania na nowy longplay, dostaliśmy 44 minutowy "Minutes To Midnight", który jest dobrym, dojrzałym albumem, jednak trochę przekombinowanym i za lekkim jak na Linkin Park, po którym spodziewałem się, że będzie cięższy i ostrzejszy. Czuć niedosyt, za krótko, za lekko, ale za to dorośle i przemyślnie. Najlepsze Utwóry to "Given Up", "Bleed It Out", "What I've Done", "No More Sorrow" i "The Little Things Give You Away".






Chcesz o tym pogadac? Kukaj na: Forum.Metal.pl

zespół:  Linkin Park
album:  Minutes To Midnight
autor:  The Root

inne albumy tego wykonawcy:
"Meteora"
"Minutes To Midnight"

zobacz inne recenzje tego autora


©1999-2008 Metal.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie artykułów z tej strony bez zgody portalu lub autora zabronione!